poniedziałek, 28 czerwca 2010

magisterskie :)

W przerwie obiadowej pisze się post pachnący sałatką bananowo- jeżynową z domieszką imbiru... Będzie pysznie :)

Korzystając z odwołania wizyty u dentystki - hiphiphurahurahura - wybrałam się wczesnym świtem (czyli koło 8.00) do szpitala. Wuj ma dziś badanie docelowe - koło 17 pójdę sprawdzić, co i jak, bo czeka go kilka godzin leżenia w bezruchu... Rozmówca śmiał się, że pilnuję, by wuj nie uciekł ze szpitalnego wyrka i coś w tym jest ;)
Na korytarzu spotkałam kumpelę z akademika która zdaje się, będzie leżała w sali obok wujka... Dziewczyna ma 24 lata, pięcioletniego Mateusza i generalnie megawielgachną wadę serca, którą wykryli u niej przypadkiem w zeszłym roku.

W drodze ze szpitala zadzwoniła Izz i przedstawiła się jako magister chemii I.M. Brawa dla tej Pani :))))))) Jestem dumna, bo wiem ile zachodu kosztowało ją dojście do tego etapu, ile było problemów po drodze. Tym bardziej - gratuluję!

W ramach uczczenia sukcesu Izz dużo wcześniej nabyłam dla niej kolczyki-motyle, bo ma fioła na punkcie wielobarwnych owadów uskrzydlonych... Do kompletu brakowało mi tylko słonecznika, który jakimś zrządzeniem losu sam wpadł dzisiaj w moje rączki. Teraz czekam już tylko na Izz...
Pozwoliłam sobie pstryknąć kilka fotek, przy okazji, oczywiście...

Mądra utytułowana głowa :******
zdjęcię wcześniejsze, spacerowe...

Miłego dnia!!! :)

Brak komentarzy: