środa, 27 lipca 2011

z pracy :)

Szałaput - dawno niesłyszane słowo.
Prawda, że ładne?

(I to podobno o mnie).



:)))))))))

poniedziałek, 18 lipca 2011

moje piosenki

bez znaczenia
ja
bycie

oczy tej Małej...
myśli tej Małej...
w połykaniu łez
żebyż on kochać mógł.


każdy dzień to praca, w której można być cyborgiem. dialogi z klientami mamy wyuczone na pamięć. po pracy godzina pod prysznicem. po prysznicu udaję że mnie nie ma.
w sumie to nawet prawda.



nie jestem w stanie komunikować się z kimkolwiek.

środa, 13 lipca 2011

rozpadam się
niczego nie mam
tylko bezsensowne mrzonki.

niedziela, 10 lipca 2011

się samo pisze...

- Powinnaś.
- Wiem.
- No i co?
- Pozostanę przy powinnam.


Tak. Oto i naszedł mię czas okrutnie dziwny. Jeszcze dziewczynka, a już niby taka samodzielna oficjalnie.
Czym innym było utrzymywanie się samej w poprzednie wakacje. Łatanie budżetu studenckiego w ciągu roku.

A czym innym jest stan z teraz. Obcy taki. Dziwaczny, bo... tak podobny? Że aż nie wyczuwam różnicy. I to właśnie dlatego!
Bo gdyby różnica była, nie męczyłabym się, czy jest tak a tak, tylko wiedziałabym: "dziewczynko, a teraz marsz do tego urzędu, podpisać 57 papierek w lewym dolnym rogu".
Sęk w tym, że nie wiem. Nie wiem, czy mnie jakieś przepisy obowiązują poza przepisami z kuchni świata. Czy mam obowiązek zgłaszania się gdzieś.

Brzmi śmiesznie, prawda? Toż absolwentów na pęczki, wystarczy kumpli popytać. Ale ja taka niepytalska jestem... A niepytalska jestem dlatego, że mnie ich odpowiedzi nie interesują, poznawać ich nie potrzebuję. Ot. Przejść życie bocznym chodnikiem, żeby się samo działo, bez mojego udziału, bo mnie wszelki możliwy udział drażni.

Zośka Samośka z powyłamywanymi wyobrażeniami na tronie obgryzionym przez myszy, jak Chmury na Niebie kocham!

Wczorajszej nocy podobno byłam urocza przez jakiś ułamek krzyżujących się spojrzeń. Po cóż ci jednak chłopcze mój nr telefonu, no po cóż? ;)
Houston mamy problem: podobam się młodszym ode mnie chłopcom, w dodatku niższym od tych moich 168 cm! Toż ja się na to nie godzę!

Na dobranoc - księżyc mi uciekł zza okna. Jakąś chwilę temu jeszcze był, jeszcze się mieścił po prawej stronie. Zostało mi czarne niebo. Ciemne i spokojne, w sam raz sen otuli szczelnie.

niedziela, 3 lipca 2011

przypuszczenie:

Mam takie ciążące wrażenie, że wraz z końcem studiów świat mi się skończy...
A może to tylko świat, który znam?

Lewituję w niepewności...