niedziela, 10 lipca 2011

się samo pisze...

- Powinnaś.
- Wiem.
- No i co?
- Pozostanę przy powinnam.


Tak. Oto i naszedł mię czas okrutnie dziwny. Jeszcze dziewczynka, a już niby taka samodzielna oficjalnie.
Czym innym było utrzymywanie się samej w poprzednie wakacje. Łatanie budżetu studenckiego w ciągu roku.

A czym innym jest stan z teraz. Obcy taki. Dziwaczny, bo... tak podobny? Że aż nie wyczuwam różnicy. I to właśnie dlatego!
Bo gdyby różnica była, nie męczyłabym się, czy jest tak a tak, tylko wiedziałabym: "dziewczynko, a teraz marsz do tego urzędu, podpisać 57 papierek w lewym dolnym rogu".
Sęk w tym, że nie wiem. Nie wiem, czy mnie jakieś przepisy obowiązują poza przepisami z kuchni świata. Czy mam obowiązek zgłaszania się gdzieś.

Brzmi śmiesznie, prawda? Toż absolwentów na pęczki, wystarczy kumpli popytać. Ale ja taka niepytalska jestem... A niepytalska jestem dlatego, że mnie ich odpowiedzi nie interesują, poznawać ich nie potrzebuję. Ot. Przejść życie bocznym chodnikiem, żeby się samo działo, bez mojego udziału, bo mnie wszelki możliwy udział drażni.

Zośka Samośka z powyłamywanymi wyobrażeniami na tronie obgryzionym przez myszy, jak Chmury na Niebie kocham!

Wczorajszej nocy podobno byłam urocza przez jakiś ułamek krzyżujących się spojrzeń. Po cóż ci jednak chłopcze mój nr telefonu, no po cóż? ;)
Houston mamy problem: podobam się młodszym ode mnie chłopcom, w dodatku niższym od tych moich 168 cm! Toż ja się na to nie godzę!

Na dobranoc - księżyc mi uciekł zza okna. Jakąś chwilę temu jeszcze był, jeszcze się mieścił po prawej stronie. Zostało mi czarne niebo. Ciemne i spokojne, w sam raz sen otuli szczelnie.

2 komentarze:

Olinka pisze...

Jak bardzo te wszystkie powinności nie przystają do rzeczywistości... Jak bardzo są obce. I nie mówię wcale o unikaniu obowiązków i odpowiedzialności. Wiesz, o czym mówię... ;)

Trzymaj się.

Magda pisze...

e nie, ja myslę, ze jednak jakąś główna drogą. Chodnik może się zemścić.. albo i nie, na poboczach rózne ciekawe rzeczy się znajdują.