Jak człowiek obcuje z ludźmi mądrymi i oczytanymi, to ma wrażenie, że świat wokół niego jest piękny i wspaniały. Tak na przykład: profesor Czapliński intelektualnie igrając i bawiąc się z nami (ponoć przyszłymi krytykami) wymyślił błyskotliwą nazwę dla jakiejś nagrody literackiej: "Łojezy". - i przednia była rozrywka: skojarzenia, pojęcia, nazwiska... Cudnie było.
A później - świat znów jest szary, brudny i zły, żeby nie zapędzić się mówiąc: "głupi". Problemy ze znalezieniem promotora. Na kilku - troje możliwych... I jestem... blada twarz! Kurki wodne, co pływają po stawie za domem, pewnie byłyby pod takim samym wrażeniem, jak ja. Chaos i determinacja. Do tego poczucie małości i nieważności w wielkiej biurokratycznej machinie dziakanatowej ;/
Zastanawiam się, co zrobić, żeby kupić sobie psa i móc go waletować w akademickim pokoiku. Potrzebuję czworonoga, ale nie jakiegoś paskudnego kota, tylko pięknego i wesołego psa. Takiego, który przybiegnie na mój widok radośnie do mnie, zamerda ogonkiem i będzie biegał przeszkadzając we wszystkim. Pupil miałby na imię Sorbon. No tak, bo chcę Jego a nie Ją... Nauczyłabym go tego, co potrafi Jovan w domu i wielu nowych sztuczek... Ehhhhhhhhhhhhhhhhhh... Psa potrzebuję od zaraz. Mam już nawet gdzieś budę zbunkrowaną i miska by się znalazła. A psa nie ma ;/;/;/;/ Ps. żebym nie zapomniała - zdjęcia psów na moim blogu przeważnie znalazłam gdzieś w internecie, szczególnie upodobałam sobie fotki z: www.kaukaski.eu.
Skończyły się właśnie odwiedziny - do współlokatora przyjechała siostra i jej chłopak. Dziewczyna przed maturą - wykorzystuje swojego brata ile wlezie, aż mi się zdarzyło powiedzieć jej kilka cierpkich słów. Poza tym z humoru z zeszytów szkolnych: " Po usunięciu dziecka zostawił ją samą dla innej kobiety" (zdanie zamieszczone w konspekcie maturalnym o Justynie z Granicy). Hehe, smaczku sprawie nadaje fakt, że zdanie to przeczytały dwie wykwalifikowane nauczycielki języka polskiego, przygotowujące uczniów do matury - a błąd wyłapałam ja - choć może się czepiam. :D Tak sobie myślę, że panna Berta jest bardzo ordynarna i wulgarna, a jej kompan spokojny i poważny. Jakby nie było - współczesna młodzież wydaje mi się zbyt pozbawiona subtelności i jakiegoś takiego ukulturalnienia. W dodatku cwaniackie naddatki pozbawiają młodzi wszelkich masek i zasłon, tak, że odczuwam wyraźny brak łobuzerskiego zacięcia i błyskotliwego humoru, w zamian - chamskie odzywki i dziwaczna gimnastyka pięści i mięśni trójgłowych ramion :( W sumie przykro jest patrzeć na taką degradację cywilizowanych zachowań i odruchów. Takie ludzkie zoo: dzicy i brutalni.
Plan na dzisiejszy wieczór: zgłębić wiedzę o Godach życia Dygasińskiego, posłuchać trochę Grechutowej muzyki i podszlifować słownictwo z angielskiego w odniesieniu do świata filmu i telewizji. Szkoda tylko, że jestem zmęczona i najchętniej położyłabym się spać - a tu trzeba się pomęczyć, posiłować, zahartować.