"Co by ziścić się miało, dziś, jak liść pięciopalcy prosto w ręce mi spadło - tylko, że tego mało..." A.T.
czwartek, 4 listopada 2010
sen, Łoś, Józek...
Porannie, ale cóż - warto odnotować.
A było to tak: wlazło na Czesia wieczorne rozdrażnienie, bo się taki jeden Łoś(!) nie odzywa i moja skłonność do pisania w myślach czarnych scenariuszy wzięła górę nad rozsądkiem. Akcja: może coś mu się stało, może zachorzał, może inne nieszczęścia i plagi nie-egipskie?
I proszę. Efektem okazała się pierwszorzędna bezsenność; ta, której nie znoszę.
Idea: na trudne pytania powinny padać najprostsze odpowiedzi, doprowadziła mnie do wniosku, że skoro sama nie usnę, a nie mogę ukołysać się muzyką (żeby Julki nie obudzić), to muszę zastosować fortel towarzyski.
Po praktycznie trzech latach separacji Józek powrócił do mojego łóżka, wciśnięty gdzieś między moją twarz, ramiona i szyję (bo ja w dość duży poplątaniu własnym sypiam), przytulony, przytłoczony, mój.
W gwoli ścisłości, żeby niedopowiedzeń nie było - Józek to zielony miś koala, darowany mi na etapie bycia przeze mnie trzymiesięcznym berbeciem...
I tak, przez jakieś 19 lat sypiałam z nim noc w noc i nie było innej możliwości. Jeździł ze mną wszędzie i zawsze. Najśmieszniejsze były trasy: dom-internat, internat-dom. Z resztą dopiero w internacie nadałam zielonemu koali imię... Mniej więcej w tym samym czasie Brat mój Młodszejszy, słodko zwany Subkulturą, postanowił przerobić Józka na wampira i paskudnym fioletem namalował wokół jego oczu aureolki.
Tyle w ramach charakterystyki.
Gdy w moim życiu pojawił się ByłyOn Józek poszedł w odstawkę, zgodnie z naturalnym rozwojem sytuacji między ByłymNim a mną ;)
Aż do tej nocy.
Triumfalny powrót - zasnęłam po chwili.
Ps. Nie znoszę zamartwiania się.
Ps. 2. Julka rozkosznie mruczy przez sen :)
Ps. 3. W ramach zaczarowywania dnia na dobrą modłę słucham nagrania Cre(w)mastera: http://paramediconboard.blogspot.com/2010/03/pocztowka.html
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

4 komentarze:
ja nigdy nie miałam miska, mnie tuliło światło do snu.
Światło przy zasypianiu - mój wróg...
Strategia była taka: w ciemnym pokoju nie zobaczę niczego, co mnie przestraszy ;)
Dzieciaki to mają pomysły...
i to mądre pomysły! ;)
Aż żal dorastać do dorosłości i tracić dziecięcą fantazję...
Prześlij komentarz