Dla mnie gołębie na blaszanym parapecie, to było traumatyczne przeżycie. Ujawniała się - szczególnie tak około 5:30 - mroczna, mordercza strona mojej natury i tylko cudem chyba utrzymałem ją na wodzy. Akurat nie miałem pod ręką gwoździ :-)
Nieźle! Parapet 418 rzadko taki zatłoczony, bo Julka panicznie się gołębi boi, ale czasem jest właśnie tak. No cóż ja poradzę, że lubię takie widoki i gwoździe zdecydowanie nie są mi potrzebne?! ;)
Widoki, jak widoki, ale to takie tuptanie tymi pazurkami straszne takie... o 5:30.. Jakie widoki, kiedy o 5:30 to się nie widzi jeszcze na oczy, ale to tuptanie słychać. Takie tuptanio-zgrzytanie...
To moje gołąbki lepiej wychowane są ;) Bo przylatują koło 10 rano :) I wtedy gruchają, tuptają, hałasuja, skubią, dłubią. Ale da się to znieść. Stawiając tak sprawę, musiałabym gwoźdźmi Julkę traktować każdego prawie poranka, bo od 5.20 rozpoczyna swój cykl upiększająco-poranny (czasem mam ochotę się pociąć, bo nie widzę, nie słyszę, a umieram w boleściach rozbudzania- wrrrr). Ale się powstrzymuję, dzielnie! ;DDD
8 komentarzy:
To jest trochę straszne..
Trochę, pewnie tak ;)
Ale poza tym - w ogóle :D
Przyznaj się, że masz powbijane gwoździe na parapecie. ;P
Bez komentarza Akemi, bez komentarza ;)
Dla mnie gołębie na blaszanym parapecie, to było traumatyczne przeżycie. Ujawniała się - szczególnie tak około 5:30 - mroczna, mordercza strona mojej natury i tylko cudem chyba utrzymałem ją na wodzy. Akurat nie miałem pod ręką gwoździ :-)
Nieźle! Parapet 418 rzadko taki zatłoczony, bo Julka panicznie się gołębi boi, ale czasem jest właśnie tak.
No cóż ja poradzę, że lubię takie widoki i gwoździe zdecydowanie nie są mi potrzebne?! ;)
Widoki, jak widoki, ale to takie tuptanie tymi pazurkami straszne takie... o 5:30.. Jakie widoki, kiedy o 5:30 to się nie widzi jeszcze na oczy, ale to tuptanie słychać. Takie tuptanio-zgrzytanie...
To moje gołąbki lepiej wychowane są ;) Bo przylatują koło 10 rano :) I wtedy gruchają, tuptają, hałasuja, skubią, dłubią. Ale da się to znieść.
Stawiając tak sprawę, musiałabym gwoźdźmi Julkę traktować każdego prawie poranka, bo od 5.20 rozpoczyna swój cykl upiększająco-poranny (czasem mam ochotę się pociąć, bo nie widzę, nie słyszę, a umieram w boleściach rozbudzania- wrrrr). Ale się powstrzymuję, dzielnie! ;DDD
Prześlij komentarz