czwartek, 25 listopada 2010

nocny

z chęci mordu i braku środków na rozładowywanie agresji - chłonę szaleństwo u Larssona
wreszcie ruszyłam tę cegiełkę

dopchnięta do białej ściany pożrę literki, zawinę je sobie na koniuszkach palców i będę z nich strzelać do wszystkich mątw, jakie mi się napatoczą w czasie najbliższym, a później pójdę spać, bo spać człowiek też musi

ps. o żesz, jak ta nienormalna tęsknota człowieka potrafi przycisnąć do poduszki! wpadam w podziw! i bezsenność też.

6 komentarzy:

Porcelanowa pisze...

pięknie to napisałaś ;) zwłaszcza o tym strzelaniu - akurat mój aktualny klimat. kolorowych snów, ja nie zasnę bo adrenalina zdecydowanie nie jest środkiem nasennym...

Malutka... pisze...

Spałam 3 godziny, jestem nieprzytomna.
Czas się zapisać na fizyczne katorgi, bo za dużo tłoczy się w głowie, żeby wszystko rozkładać na czynniki pierwsze.
Pozdrawiam ciepło

Anonimowy pisze...

A ja się, dla odmiany, dziś wyspałem...

pzdr

Malutka... pisze...

Zazdroszczę ;)

lelevina pisze...

z tęsknoty albo się w ogóle nie kładę spać, albo umęczę jak osioł z wołem i padam nieprzytomna. tylko to działa.

Malutka... pisze...

ja potrzebuję w coś przywalić, porządnie i z całej siły... to podziała kojąco, na moment...