ciemna mętna noc rozsypana po śniegu
naiwnie poszukuję gwiazd na niebie
zastanawiając się ile z nich musi spaść by spełniło się jedno czyjeś życzenie
nieegoistycznie chciałabym dziś całej ręki
Ciężkie myśli, jak artyleria. Nie umiem się dostosować.
Zaczynam rozmyślać, co straciłam i ile przegapiłam.
Spod kontroli wymyka się czas.
W piwnicy chyba znów za dużo wody.
Obiecałam Ci, że będę pisała dłuższe posty, ale myśląc o Tobie mam w głowie tylko strzępki zdań. Powinnam przeprosić.
Przez moment znów uwierzyłam w fatamorganę Twojej obietnicy. W fatamorganę niedawnej prośby, z której też się cieszyłeś.
Banalnie - przestaję wierzyć w Twoje słowa.
Dawno temu skorupa była twardsza. Dawno temu...
Tylko dlaczego znów myśląc o Tobie muszę walczyć ze łzami, które niepokornie spływają na zielony T-shirt?
Dobrze, że piec kaflowy może otulić mnie swoim ciepłem.
Nie lubię takich nocy.
P.
3 komentarze:
Oj Mała, no nie smutaj...będzie dobrze:)
eh... jakbyś pisała moje myśli... wiesz, kiedyś wszystko sie zmieni, wreszcie przyjdzie ten moment, tylko nie można go przegapić. Skorupa nie będzie potrzebna, słowa będą bez znaczenia, a wspomnienia nie będą wyciskać łez. A póki co trzeba z tym codziennie się mierzyć.
Soy - już smutam mniej ;)
Porcelanowa, moje wspomnienia za bardzo mieszają się z teraźniejszością i sama gubię się między byciem w dwóch tak odległych od siebie odstępach czasu; wtedy i teraz...
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz