Los przewrotny jest, figlarz z niego i kuglarz.
Rankiem stłukł mi tyłek na kwaśne jabłko, a po południu nawiał tyle wiatru w żagle, że da się opłynąć świat dokoła :)
Ale... od czego by tu zacząć?
Chronologicznie, chronologicznie będzie dobrze :)
Moja promotorka, czytać dalej: Kobieta W Dechę zapisała mnie na wykład dzisiaj, a myślałam, że za późno i że nie da rady. Tymczasem bez żadnych tłumaczeń i błagalnego wejrzenia listę otwarłam swoim nazwiskiem :)
Na auli mojej ulubionej, która z gry świateł słynie, a przynajmniej mi zawsze z półcieniami letniego słońca zachodzącego kojarzyć się będzie, zajęłam miejsce obok Tomka, no i cały wykład przegadaliśmy pisemnie :) Tomek, który od urodzenia nie słyszy, miał dziś najfajniejszy wykład w życiu (podobno), bo Kobieta w Dechę słynie z licznych humorystycznych dygresji i ja mu je wszystkie zapisywałam, więc mógł pośmiać się ze wszystkimi, niewyłączony z tego, co mówi wykładowczyni. Poza tym poruszyliśmy mnóstwo dziwnych tematów, narysowaliśmy komiks i jakoś tak skończy się to w przyszłym tygodniu kawą/ grzańcem/ winkiem gdzieś na mieście :)
W przerwie między wykładem a seminarium postawiłam kawę Michaszce, bośmy dawno nie rozmawiali, od czasu jego wyprowadzki nastała cisza między naszymi piętrami. Była więc okazja do ocieplenia zmrożonych stosunków... Może i to się jeszcze jakoś poskleja? Dobrej myśli jestem :)
Później było już moje seminarium z Kobietą W Dechę, ale zajęcia poprowadziła jedna z seminarzystek, Ewela :) Zdjęcia, zdjęcia i obrazy Rembrandta - zestawione, zainspirowane, skompilowane - podczytajcie co nieco o Pejzażach z portretami, bo to całkiem fajna sprawa :)
Mała refleksja - czemu dopiero seminarium może być fantastyczne na tym kierunku (choć ja wiem, inni sobie aż tak nie chwalą)? Promotorka ma tysiące zainteresowań, pozwala nam pokombinować na własną rękę i przede wszystkim jest sympatyczną, przebojową babką. Dziś na zajęcia przyszła w stonowanym stroju, ale żeby nie było za grzecznie, związała włosy porażająco różową frotką :)
Przyszłe zajęcia prowadzę... ja :) Będzie o blogach :)
I jeszcze nabazgrzę artykuł o tym jakiś, a później... nie, nie będę zapeszać :))))
Mam też wieści od Asiaka, że się uczy grzecznie, bo w środę ma komis, a w czwartek na jej urodzinach mamy zamiar opić sukces sokiem grapefruitowym... Będzie niegroźnie dla mojego zdziczenia międzyludzkiego.
A teraz, zupełnym już wieczorem zadryndał Grzesiek, że ma dla mnie małą pisaninę, więc - żyć nie umierać.
W środku mnie radośnie, endorfiny łatają ściany i sufit kolorowymi skrawkami, blask lampy igra z szybą o jakiś blask, o lepsze, i ładnie mi. W dodatku słucham tego (mizernie w kwestii tłumaczenia tekstu, ale poza tym - pasuje dzisiaj jak ulał):


6 komentarzy:
Tomka to ja love;)
I Kobietę w Dechę też :)
Tomka to ja lubię ;)
Kobietę W Dechę - uwielbiam :)
Co studiujesz, M.?:)
Podobno filologię polską, ale... można by się spierać.
Studiuję przedmioty literaturoznawcze, nie mam zaś pojęcia jak przez egzaminy z językoznawstwa przebrnęłam...
Dobrze piszesz, tak trzymaj! :)))
Akemi, pisanie zastępuje mi mówienie, więc... innej opcji niż "tak trzymaj" przede mną nie ma :D
Pozdrawiam ciepło
Prześlij komentarz