każdy mości sobie prędzej czy później jakieś gniazdko.
a we mnie te potrzeby chyba na dobre zagasły.
jedynym czego tak naprawdę chcę jest święty spokój.
Dalszy ciąg bycia tragarzem: Aneszka legalnie zamieszkuje już pokój 215. Niby nam do siebie dalej, ale nadal blisko :)
U mnie w pokoju niezmiennie stoi wolne łóżko - co cieszy i krzepi, bo nie jestem w nastroju towarzyskim.
Już tęsknię za Kaziem, który zamieszka na razie z Aneszką.
Kazik to przecież najwierniejszy mój kompan tego wszystkiego, co się tutaj działo. Był zawsze. I dla mnie był zawsze. A teraz pewnie będę łapać się na tym, że chcę go wyjąć z klatki, a klatki nie ma...
Kazik - mój nielegalny imigrant ze sklepu zoologicznego...
żałobnie na zewnątrz i wewnątrz.
11 komentarzy:
Sięgnęłam teraz ja do twojego archiwum i tak czytam i mamy całkiem sporo wspólnego:) szkoda tylko, że to boleśniejsze jest wspólne...
Soy, to, co boli, zawsze dłużej w człowieku siedzi. Czasem boję się myśleć, ile na tym blogu strachów siedzi między słowami - u Ciebie dostrzegłam to samo... Ale nie brakuje nam naszych małych radości i sukcesów - nie zapominaj o tym!!!
Buziaki ciepłe
Za długo siedzi a potem męczy i nie daje za łatwo zapomnieć...Radości to ja chyba dawno nie widziałam;)
Nie powiem, że zapomnisz, bo to nieprawda. Ale nauczysz się wreszcie inaczej patrzeć.
Radość przyjdzie sama. Uwierz :)
Posmutałam i pora zacząć nowy dzień ;)
Dzień dobry :)
To ja się do Ciebie ładnie uśmiecham :)
Będzie dobrze, Soy!!!
:))))))
Musi być dobrze!!
No to się znów dogadałyśmy :DDDDD
jakie my zgodne jesteśmy:)
I z tym się zgodzę! ;P
hehehehe;)
Prześlij komentarz