niedziela, 5 września 2010

chwalę się :)))

Po pra-pra-pra- itd. człeku, takim Czesiom jak Malutka, zostało niewiele dziedzictwa, które jawnie się w teraźniejszości objawia.
Dawno temu ustaliłam, że interesuje mnie koczowniczy tryb życia i generalnie tyle.

Dzisiaj do tej listy dodać należy zbieractwo z "dasz Bór". No i lasy darzą...

Na terenie okalającym Gniazdo Rodzinne gruchła wieść, że sezon na grzyby rozpoczęty, ale słabo jakoś. Malutka dzieckiem lasu jest niezaprzeczalnie, stwierdziła więc, że zaraz po wypucowaniu domu w sobotę wybywa do swoich kniei (jak się mieszka w najbardziej zalesionej gminie Wielkopolski to to do czegoś zobowiązuje...), by się przekonać o słuszności stwierdzenia.
Do Malutkiej zapragnęła przyłączyć się Rodzicielka, więc zmodyfikowałam plan na opcję: im bliżej, tym lepiej, bo doskonale wiem, że Mama nie może za dużo chodzić. Uzbierałyśmy dwa całkiem pokaźne koszyki, "koszyczki" - patrząc z perspektywy moich dzisiejszych dokonań.
Dzisiaj pobudka o 5. 30 i wypad z ciocią. Znów blisko, znów "koszyczek" i chytry plan samotnego wypadu w "moje miejsca". No może nie do końca samotnego.

Malutka zawsze, gdy ma taką okazję, zabiera ze sobą psa do kompanii. Jovan jest już za stary i niedosłyszy, Żaba boi się wystrzałów, więc padło na Kotka - przepraszam - Psotkę... Uposażyłam się po mojemu: niewielki scyzoryk, woreczek orzeszków ziemnych*, duży kosz druciany i telefon na wypadek ugryzienia przez "zygzaka"** (w naszej okolicy jest ich w tym roku wyjątkowo dużo).

Uwaga chwalę się!!!
Po jakichś dwóch godzinach wróciłam z tym:


Objaśnienia:
* orzeszki ziemne w celu posiadania czegoś "na ząb" i "na kieł", bo ja lubię, a Psotka uwielbia, od kiedy spróbowała pierwszy raz...
** żmija zygzakowata, Vipera berus, zmora pobliskich łąk i polan; było już kilka ukąszeń w okolicy :/

Ps. Najlepszy tekst jaki w życiu usłyszałam, z ust czterolatka-choleryka: "Wrzucimy do śmieciarki i na lotnisko" - oto recepta na to, jak pozbyć się dziadka, który nie chce dać wnusiowi kolejnej porcji słodyczy...

4 komentarze:

Mała Mi pisze...

Mmm :) aż czuję tutaj ich zapach :) wyglądają cudownie :) gratuluję!

Malutka... pisze...

Mała Mi: cały dom przesiąkł już ich zapachem...

Kama pisze...

Piękne!!!

Ja też byłam w tym roku na grzybach, ale nie zdążyłam zrobić zdjęć... :D

Ładnie nam lasy obrodziły w tym roku.

Malutka... pisze...

U nas podobno niewiele grzybów, ale jak się zajrzy między stare dębiny, to no, takie koszyczki same się napełniają, Lawendowy Kocurku ;)