Z dialogów roboczych:
- Panie Głównodowodzący, a jak z tym nie zdążymy teraz? - pyta kolega M. (lub P. - nie pamiętam dokładnie) około 4 nad ranem
- A czym się przejmujesz? Dzisiaj też jest noc - pada szybka odpowiedź Głównodowodzącego.
- A w nocy to co robisz, że na palecie zasypiasz?
- A nie widzisz? P-r-a-c-u-j-ę!!!
- No, to koniec roboty na dzisiaj. Jest 18. 30. Spadamy - mówi Strażnik Ogniska Magazynowego o godzinie 6. 30. I jakoś wszyscy mu przytakujemy, bo faktycznie czuje się 18. 30.
Po dwóch tygodniach męczarni wszelakich przychodzi sobie do Malutkiej stała dnia i jakoś lżej się robi. Po dodaniu do tego prawie-wyczerpującej rozmowy z Aneszkiem jakoś to wszystko lepiej zaczyna wyglądać. Znów łapię grunt pod nogami, a przynajmniej zaczynam myśleć, że go mogę złapać, bo najważniejsze są dobre duchy :)
Plan ucieczki nadal aktualny, ale przesunięty w czasie.
Dzisiaj chcę iść do roboty na 18.
Wcześniej idę do filharmonii kupić bilet na koncert zatytułowany: Nie tylko Chopin, bo po pierwsze najfajniej się wydaje pieniądze, których się nie posiada ;) Po drugie mam ochotę się ciut umuzykalnić. Jest to też poniekąd konsekwencja słuchania poznańskiego Merkurego, z którego mam bieżące wieści: co?, gdzie? i jak? :)
Poza tym: może faktycznie czas trochę pokój ogarnąć? ;)
Przesłuchajcie, bo to z cyklu: nieocenieni Cześkowie i reszta świata :)
Z odkryć wczorajszego wieczoru, i się podoba ;DDD
Miłego dnia Wszystkim ;)
2 komentarze:
fajny kower :)
Marcin - też tak myślę ;)))
Prześlij komentarz