6. 20 - wychodzimy tercetem ze zbiorczego. Żartujemy z nieudaczności Micha Zmieniającego, nie kryjąc radochy jaką nam sprawia przyłapywanie go na gafach głupiutkich.
Swoim ułańskim zwyczajem - nie spoglądam na ludzi wokół, tylko na niebo. I co widzę? Tęczę: śliczną, wyraźną, wkomponowaną w poranne niebo, już lekko zaróżowione, ale nadal szarawe... Optymistycznie dzień zaczęłam chyba...
Nocą, w ramach przerwy od sortowania defektów dorwałam Księgę Imion Polskich. I się zaczęła zabawa. I byłoby (w skrócie) to mniej więcej tak:
* zacznę od siebie: Pauliny są skryte, zamiast mówić - piszą i generalnie wolą trzymać się z cholernego daleka od ludzi, taki trochę autyzm z nutką ambicji w tle;
* Agnieszki wnoszą do życia otaczających ich ludzi powiew młodzieńczego zapału i pasji, lubią się bawić i łatwo popadają ze skrajności w skrajność;
* Irminy rodzą się w polskich rodzinach, których historia splata się jakoś ze sąsiadami z Niemiec, lubią porządek i władzę;
* Sławomirowie to egoiści, którzy nie kierują się dobrem innych, a jedynie własnym, opierają się na argumencie: bo tak, no i są rozrywkowi;
* Wojciechowie mają naturę pedantyczną, nie uznają przerw w pracy, lubią przewodzić i jakoś im tak rodzinnie;
* Jarosławowie szybko tracą kontakt ze swoimi dziećmi, bo wprowadzają do wychowywania system tyrański, poza tym są szorstcy wyjątkowo;
* Michałowie lubią samodzielność, zmianę miejsc i możliwość udowadniania światu i sobie, że są najlepsi, narcyzi straszni, a w dodatku z zacięciem naukowym;
* Lucjanowie: dusze towarzystwa, strasznie zaangażowani w przeżywanie sztuki, ale jakoś mniej duchowo, bardziej estetycznie, fajtłapy;
* nie pamiętam, co o Mirosławach było :///
Wniosek nr 1: większość pasuje i do mnie, i do Aneszki, i paru innych znanych nam osób...
Wniosek nr 2: niezły mieliśmy ubaw podczas czytania, dużooo dystansu trzeba mieć, by przetrwać drwiny innych.
Wniosek nr 3: jakoś tak raczej negatywnie w tej książce o ludziach...?
Wniosek nr 4: jak już kiedyś będę miała mieć dzidzię, to chyba prześlęczę nad taką książką kilka nocy, żeby dziecka imieniem nie skrzywdzić, nie pokarać za grzechy praojców/ pramatek...
I żeby nie było: rekonstrukcja z pamięci.
Proszę o nie obrażanie się posiadaczy imion przeze mnie wybranych za to, co w książce napisali, a ja powtórzyłam, ślicznie proszę ;)
To taka mała perełka z wczorajszo- dzisiejszej nocy.
Dobra. Koniec.
Bredzę przedsennie, przeddobranocnie i w ogóle, bo Mich jeszcze jest w pokoju (lada moment wychodzi) i nie zasnę nim nie zapadnie kompletna cisza sprzętów użytku domowego: kranów, czajników, walizek i innych obcasów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz