niedziela, 1 sierpnia 2010

wRoCŁaw!!!!!!!!!

Jak to wyszło z urodzinami?
Ewakuacja...
...

Z przyczyn ciut pokręconych, jak cała ja, zmyłyśmy się z Aneszkiem z urodzin Michała. Radząc sobie z chwilową "niedyspozycją" włóczyłyśmy się po nocnym Poznaniu...
Moje smutki rozwiał wiatr hulający przyjemnie po ulicach, niosąc wytchnienie rozgorączkowanej zabawą braci.

O 1 w nocy stanęłyśmy na dworcu PKP, a o 2.25 siedziałyśmy w pociągu do... Wrocławia :))))))))) Już od jakiegoś czasu chodziło nam to po głowie, no i się zrealizowało.
Większej ilości szczegółów nie będzie, bo hmmm - coś niecoś zostawić muszę sobie...

Wyszperane w sieci :)

A Wrocław? Powitany o 5 wczesnym rankiem zaczarował nas... Piękny, barwny, tętniący zabawą, gdy ranek już lizał nasze policzki łagodnym blaskiem wschodzącego słońca. Całości towarzyszył niesamowity widok: księżyc wiszący wysoko ponad ratuszem...
Mijali nas ludzie, zaczepiali, dowcipkowali. Prawie grałyśmy w piłkę w strefie kibica, prawie zwiedzałyśmy miasto z tubylcami. Prawie - bo chciałyśmy być we dwie z Wrocławiem w pełnej krasie architektonicznej :)
Miałyśmy czas, błądziłyśmy uliczkami i syciłyśmy się nocno- poranną wyprawą.

Wreszcie był czas dla nas. We dwie pogadałyśmy, pobyłyśmy ze sobą.
U mnie tyle, więcej pewnie będzie u Aneszki, jak znajdzie czas... ;P

Ciekawe jak Woodstockowi? Wrócili już czy nie? - oto jest pytanie.

Buśki ;*

3 komentarze:

kalliope pisze...

...podobno ten wrocławski jest najpiękniejszy.
Ratusz, nie księżyc :)

Księżyc musi być poznański - ale nie tylko z sobą, a z Nami wszystkimi.

W samotności najpiękniej jest w górach...
Podobno :D

... no ale ja chyba już bredzę :P

akemi pisze...

Ładna wyprawa.:)))

Malutka... pisze...

Kalliope, bo we Wrocławiu było... ;D Opcja samotności jak dla mnie: na teraz, w głębokim lesie - w góry z optymizmem wolę!

Akemi: wiem :) Też mi się podobała! Chcę jeszcze... Pozdrawiam