czwartek, 26 sierpnia 2010

tęsknota...

Dzisiaj nie napiszę nic mądrego...
Jestem wreszcie sama w 418 - Michaszko pojechał do domu i choć mnie to cieszy, bo wreszcie wieczór spędzę, tak, jak od dawna nie mogłam, to już wiem, że przede mną długa brzydko bezsenna noc... Nie lubię pustej samotności mojego nocnego oddechu...

Dorwała mnie dzisiaj tęsknota za tymi, za którymi tylko już tęsknić można.
Nic więcej.Wyszperane w sieci :)

Ps. Czuję się ograbiona ze wszystkiego jednym głupim zdaniem niechęci... Rozmieniam się na drobne?

Brak komentarzy: