Jak to wyszło z urodzinami?
Ewakuacja...
...
Z przyczyn ciut pokręconych, jak cała ja, zmyłyśmy się z Aneszkiem z urodzin Michała. Radząc sobie z chwilową "niedyspozycją" włóczyłyśmy się po nocnym Poznaniu...
Moje smutki rozwiał wiatr hulający przyjemnie po ulicach, niosąc wytchnienie rozgorączkowanej zabawą braci.
O 1 w nocy stanęłyśmy na dworcu PKP, a o 2.25 siedziałyśmy w pociągu do... Wrocławia :))))))))) Już od jakiegoś czasu chodziło nam to po głowie, no i się zrealizowało.
Większej ilości szczegółów nie będzie, bo hmmm - coś niecoś zostawić muszę sobie...
A Wrocław? Powitany o 5 wczesnym rankiem zaczarował nas... Piękny, barwny, tętniący zabawą, gdy ranek już lizał nasze policzki łagodnym blaskiem wschodzącego słońca. Całości towarzyszył niesamowity widok: księżyc wiszący wysoko ponad ratuszem...
Mijali nas ludzie, zaczepiali, dowcipkowali. Prawie grałyśmy w piłkę w strefie kibica, prawie zwiedzałyśmy miasto z tubylcami. Prawie - bo chciałyśmy być we dwie z Wrocławiem w pełnej krasie architektonicznej :)
Miałyśmy czas, błądziłyśmy uliczkami i syciłyśmy się nocno- poranną wyprawą.
Wreszcie był czas dla nas. We dwie pogadałyśmy, pobyłyśmy ze sobą.
U mnie tyle, więcej pewnie będzie u Aneszki, jak znajdzie czas... ;P
Ciekawe jak Woodstockowi? Wrócili już czy nie? - oto jest pytanie.
Buśki ;*
3 komentarze:
...podobno ten wrocławski jest najpiękniejszy.
Ratusz, nie księżyc :)
Księżyc musi być poznański - ale nie tylko z sobą, a z Nami wszystkimi.
W samotności najpiękniej jest w górach...
Podobno :D
... no ale ja chyba już bredzę :P
Ładna wyprawa.:)))
Kalliope, bo we Wrocławiu było... ;D Opcja samotności jak dla mnie: na teraz, w głębokim lesie - w góry z optymizmem wolę!
Akemi: wiem :) Też mi się podobała! Chcę jeszcze... Pozdrawiam
Prześlij komentarz