środa, 15 kwietnia 2009

Zalatana [prawie] na śmierć ;*

      Siedzę sobie od godziny w moim kochanym pokoiku. Czuję się wyczerpana i wykończona, a tutaj mi tak cieplutko, tak przyjemnie, tak spokojnie, czuję się schowana i wyciszona. Uffff - to był ciężki, zabiegany dzień. Od 7 rana na nogach, powrót po 21... bez jedzonka, bez picia ;/ Ale za to kolacja była pyszna :)  

      Czas na kilka nowin: ostatecznie wybrałam promotora i krąg zainteresowań do pracy magisterskiej. Zmieniłam zakład i temat. U romantyków będę poszukiwała podobieństw między postaciami Karola Moora za Zbójców Schillera i Konrada Wallenroda z wiadomo czego wiadomo kogo :D :D :D Tyle tylko, że mój promotor mnie przeraża - boję się, że to za wysokie progi na moje nogi... Ale póki co - patrzę z optymizmem na świat, wiem na czym stoję.

      Krążenie między uczelnią a szpitalem bywa zabawne. Przepychanie sie ze sali 25 osobowej, którą obsiadło 37 osób, a ja postanawiam wyjść 20 minut wcześniej - -arcyzabawne... Hehe. Prawie się zaklinowałam, pewnie śmiesznie to wyglądało dla tych, którzy siedzieli za mną. 

      Zrobiłam kilka zdjęć poznańskiej wiosny... Zamieszczę je niedługo :) A teraz idę pod prysznic szuru-buru, a potem, to już tylko lulu... :) 

Brak komentarzy: