środa, 22 kwietnia 2009

Mały bonus...

Myślę i myślę... To był chyba pierwszy wiersz, który sprawił, że uwierzyłam w słowa i uwierzyłam słowom...

Krzysztof Kamil Baczyński, Piosenka księżyca (16 I 1939)

W skośny stół z matowej czerni
księżyc wylał płytką rzeką
szumią ciszą w szklany werniks
gwiazdy spadłe niedaleko

w gęstej nocy jak w akwarium
płyną długie, śliskie ryby
uliczkami gęstych podwórz
szyby szorstką łuską wybić

gładzi zwilgłe srebrem ściany
płynnych łysków miękki natłok
i na stole rozślizganym
czarny piesek gryzie światło.

Ps. Czemu nie mogę robić akapitów???!!! Nie lubię pisać tak jednym ciągiem, dzieląc myśli tym prześwitem...

Brak komentarzy: