środa, 9 lutego 2011

z ostatniej chwili

Po prostu chciałam się cieszyć...

Poza tym - wiedziałam, że będzie ciężko, nie że aż tak, ale ciężko.
Tymczasem wszystko staje się takie niemożliwe.
Właśnie dlatego, że teraz mam się z czego cieszyć.

Tymczasem cieszyć się samej ze sobą z siebie - jakoś mi nie bardzo.
Brakuje drugiego uśmiechu i brązowych oczu (tych najbardziej).


Pro forma.

7 komentarzy:

Promyczek pisze...

Ja się cieszę razem z Tobą :*

Malutka... pisze...

Dziękuję Promyczku :***
Ehhh, gdyby to moje serce zachowywało się rozsądniej, wystarczyłby sam powód do uciechy i radość...
Tymczasem?
Niekompletność z zadowolenia jest fuj.

Anonimowy pisze...

Kurcze, ja mam blue oczy...

;-)

pzdr

Kama pisze...

Mam nadzieję, że to szczęście to stan długotrwały i nie zmąci go pochmurne zjawisko zwane dołus pospolitus ;-)

Malutka... pisze...

Antku - ja lubię wszystko, co niebieskie - oczy też ;)
Pozdrawiam ciepło

Kamuś, to zjawisko trafniej określać poprzez dołus samotnus i czasem się przed tym nie da uciec :)))
Buziakiiii

Promyczek pisze...

Serce nigdy nie chce zachowywać się rozsądnie... tak jakby żyło swoim życiem :)

Malutka... pisze...

Mogłoby żyć moim życiem, wtedy i jemu i mnie byłoby łatwiej...
:)