niedziela, 20 lutego 2011

bajki mi...

chciałabym, żeby mi ktoś opowiedział bajkę
jak nie tak dawno temu
wymruczał z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga
żeby zasnąć...




Z domu do domu: z ciszy do ciszy... tyle, że ta sprzed kilku godzin miała posmak słodko-gorzkiej czekolady.

Pokój pachnie pomidorami. I perfumami Joli.

Abstrakcja nakłada się na abstrakcję - tematyka miszmaszowa. Uganianie się za ideałami i stawianie na piedestale wartości prowadzi mnie do bezkresnych rozważań, tak o życiu, jak o śmierci. Robi się zmyślnie...
Kilka kalek. Jakieś fotografie. I trzy niebieskie guziki na starej sukience.
Ile było tych kobiet? Babcia, ciocie i mama - razem cztery.
Robię za numer pięć: przekornie, głową o mur, bo inaczej nie wyjdę poza wzór, a muszę - akurat tego jestem pewna - muszę wyjść poza ten cholerny wzór kogoś, kto przyjmuje pokornie swój los.

To był dzień reprymend za: strój, światopogląd, plany i ogół mnie.
Niewygodnie ze mną... miała być dziewczynka, a wyszedł chłopak.
Przestępstwo goni przestępstwo: bo jeansy, "stop" małżeństwu, mus na Daleko, do tego żadnej konkretnej pracy na oku.

Wielobarwnie...
Życie parafialne w "kościulku" dalszym kwitnie - ksiądz robi karierę ekonomiczną, skraca listę wierzących praktykujących, pomija notorycznie drugie czytanie na niedzielnej mszy (tj. nigdy go nie czyta), chadza skrótem do zakrystii i... drażni mnie najnormalniej w świecie.
Cennik posług niebieskiej służby przyziemnej to nie koniec atrakcji. 4 miesiące probostwa wystarczyły, żeby solidna plebania wymagała remontu, który oszacowano na niecałe 40 tys. Spoko. Parafia na terenie wiejskim, z byłymi pegeerami tu i ówdzie, na pewno może tyle wyciągnąć z kieszeni.
A dla smaczku... kazania pod tytułem "jak cudownym jestem księdzem, a jeśli nie jestem cudowny, to jestem księdzem i już to czyni mnie cudownym".
I diabeł tkwi w szczegółach.

Czas spać...
Ale bajka naprawdę byłaby wskazana...

Wyszperane w sieci :)

2 komentarze:

Sydonia pisze...

Jak dobrze znam te "bezkresne rozważania" :DDD i nigdy nie wiem do czego mnie zaprowadzą, choć można by przewidzieć, że do głuchego NIC...;D
Nie daj się wpakować w ramki, szufladki i takmabycia. Wiem, żeś niepokorna dusza:D a jak to powiedział mój przyjaciel" Jak nie być sobą to kimże mam być???"
Pozdrawiam serddecznie

Malutka... pisze...

Sydoniu, bezkresy i NIC na horyzoncie chyba nas zamieszkują od zawsze...
Mnie w ramki? To byłoby pokraczne widowisko, więc lepiej nie ;) Ja muszę być wedle mnie samej, inaczej wariuję... Tylko, że teraz nie będzie już tak łatwo - koniec studiów przenosi w inny świat...
Pozdrawiam ciepło, ze słońcem zza szyby :)