Dzień uderza o piedestał powinności.
Kilka obowiązkowych lektur wije się namiętnie do nieczytania. Kilka pisanin, co to w głowie szeregowane po kolei, rozbija się na klawiszach, z rozpryskiem niemożności.
Jestem przesyt - szemrze NieWiemKto NieWiemJakimCudem.
Ostatki niewiernych prób, rozcieńczonych spoglądaniem to tu, to tam, w obawie przed samostrąceniem kuszą: "do poniedziałku, do poniedziałku i samo przejdzie". (Za moment obrzydną już nawet niczemu niewinne gazety i magazyny).
Opanowanie rozgalopowanych narzekań i marudzeń coraz głośniejszych przychodzi z trudem nie krytym. Dobrze. Przerwa. Kolejna przerwa, do wieczności, a przynajmniej do jej złudzenia, pod którym czasem lubię się schować.
Kiedyś wyda się śmiesznym ten przymus ogłupiania siebie, kaleczenia wyobrażeń i wreszcie samego zaliczenia, najnieszczęśliwszego z nieszczęsnych. Będzie perełką studenckich przepraw poza horyzont mnie samej, przepraw odbywanych z polecenia, z rozkazu, z groźbą w tle, wcale niekształcących, ale objętych programem WładzWyższych.
to tylko świat dzieje się gdzieś obok
gdzieś obok oddycha życie
wystarczyłoby otworzyć drzwi
a tu znów tysiące zasuw
Wolałabym być w zupełnie innym miejscu, w lepszym czasie, w roztargnieniu. Rozdygotane wspomnienia wiecznej uciekinierki powracają wielkimi tęsknotami.
I cholera wie, jak to pogodzić z faktem, że nie mam już 15 lat.
...

6 komentarzy:
znam ten przesyt... znam to kaleczenie wyobraźni. Wydaje się śmieszne.
Pozdrawiam i trzymaj się.
Wytrwałości!
Staram się, ale z każdą kolejną przeczytaną kartką jest coraz gorzej. Byle do poniedziałku, byle do poniedziałku.
Miłego wieczoru :)
mam ochotę napisać - uciekaj, uciekaj!!zanim przymus wejdzie Ci w krew
Jeszcze tylko dziś...
I mi przejdzie :)
Wiesz, że wiek nie ma znaczenia, prawda? Każda chwila jest dobra, by zacząć żyć na nowo, pełnią życia. Nie ma przymusu. Sami napędzamy ten dziwny młynek i wkręcamy się weń, bo czasem po prostu boimy się poszukać nowej alternatywy i wejść w nią.
Ja tu o zaliczeniu piszę, że mi bokami wychodzi, a jakoś tak filozoficznie wychodzi? :)
A młynek...? Każdy ma swój...
Mój ma nawet imię.
Buziaki dla Ciebie :*
Prześlij komentarz