Małe święto - pięćsetny post...
Odczuwam nostalgicznie godziny z klawiaturą.
Spisane słowa lepią się od przebrzmiałych pieśni.
Dni zamknięte na klucz w pamiętniku znaczeń nieistotnych.
Takie jak ten... głuche od tego, czego nie usłyszę...
A życie... gna swoim rytmem gubiąc mnie między tramwajami.
Zgubiłam czapkę.
Szal wywiało przez przypadek na skwerze pancerników.
"Twoim największym więzieniem jesteś ty sama".
Zaczynam o sobie mówić klawisz.
niechże już przyjdzie wiosna
bez słonego posmaku łez
z kilkoma hiacyntami
(brakuje mi kwiatów, których tu nie ma)
4 komentarze:
Upiekę Ci tort, czekoladowy, z wiśniami na tę rocznicę ;)
No..i mi podpis wcięło:P
A będzie dostarczony do rąk własnych? ;)
To ja poproszę.
Będzie :)
Prześlij komentarz