sobota, 26 lutego 2011

mmm...

Są filmy, do których wracam tak często, znajdując w nich coś zagubionego w czasie...

Dziewięć i pół tygodnia.
I nie wyobrażam sobie, że mogłabym go więcej nie obejrzeć, a przecież to już był pewnie z 27 raz...

I saw myself in you



Ps. Postanowienie na dziś - spędzić cały dzień w piżamie ;)))

6 komentarzy:

Marcin pisze...

Faktycznie - są filmy, które się nigdy nie nudzą. Ja ma takie zapamiętane z dzieciństwa - 'Potop' i 'Rio Bravo'. I późniejsze - 'Desperado', 'Pulp Fiction', pewnie jeszcze by się kilka znalazło.

Za to cały dzień w piżamie spędziłem chyba gdzieś tak z czwartej klasie podstawówki będąc. Dziś nawet nie posiadam piżamy :-)

Malutka... pisze...

I czemu ja od "Potopu" wolałam "Pana Wołodyjowskiego"?
Z "Pulp fiction" mam tak, jak Ty z Czesławem Kwęka - fenomenu dojrzeć nie sposób :D

Co do piżamy - całkiem fajne takie postanowienie ;) Spróbuj kiedyś...

soy :) pisze...

No..to ten...ja się nie wypowiem na temat filmu lepiej ;)

Malutka... pisze...

Zezwalam na "bez komentarza" :D

Promyczek pisze...

Lubie dzień dziecka w piżamie :):)
Ja wczoraj miałam inny , ale sie nie przyznam jaki :D

Malutka... pisze...

Oj, Promyczku ;)))
Mnie zadowala dzień dziecka w piżamie :)