"Co by ziścić się miało, dziś, jak liść pięciopalcy prosto w ręce mi spadło - tylko, że tego mało..." A.T.
czwartek, 3 lutego 2011
nocnie... a może na dobre jutro, co to już dziś... Gianna Nannini - Meravigliosa creatura... tak mnie jakoś naszło. jak jakiś czas temu :))) jakiś bardzo miły czas temu :)))
A nie... Muzycznie to było dużo więcej niż tylko moja słodka, śliczna, genialna ZAZ... I właściwie nie wiem czemu, ale tylko w muzyce francuski może być piękny... :)
że się tak wtrącę, bom romanistka (a raczej do bycia nią dążąca) - c'est magnifique ! rzecz oczywista, to jeden z niewielu języków, w którym rap, ballada, przekleństwo i wyznanie może brzmieć zawsze dobrze :D a na temat włoskiego wypowiem się mam nadzieję za jakiś miesiąc, bo zaczynam się uczyć - i też bardzo bardzo ; )
a co do Dragona - oj tak, przyciąga, zwłaszcza, gdy wyląduje się tam około 17 i jeszcze znajdzie się przyjemne miejsce. bo wiesz jak to jest, zdarza się tam wejść i wyjść z żalem, nawet nie próbując wściubić nosa na którekolwiek piętro, tak jest przepchany :) to co dzieje się za oknem, na niebie, zwłaszcza, gdy z minuty na minutę coraz bardziej przypomina ścierkę sprawia, że szybciej zasłaniam swoje żółte rolety : P latem robią takie cudne kolory, a teraz - .... gdzie to słońca, witamina D !! ...
Łaskotko włoski spodoba Ci się na pewno, jest taki melodyjny, faluje wręcz, gdy go słuchać... Chyba wrócę do samokształcenia wyuczonych podstaw + :)
Dragon to faktycznie mekka poznańska dla tych, którzy szukają sobie miejsca niepowtarzalnego, z klimatem który upaja i upaja... Uwielbiam przesiadywać tam zwłaszcza w godzinach południowych, gdy jeszcze pusty, pachnie kawą i kadzidłami...
Rolet nie posiadam akademicko, mam za to cudny, nawet w szarówkę (teraz już w świetle latarń) widok na pewną kamienicę, która mi Kraków na myśl przywodzi, z niezrozumiałych zupełnie powodów... A słońce - jedno wystarczy, byleby już było :) Bo jak już nas przygrzeje porządnie, to i tak tęsknić będziemy do ochłody :)
12 komentarzy:
Miło posłuchać na dobranoc :D
Zawsze mnie ta piosenka rozsadzą tą nieokreśloną radością, zachwytem nieuchwytnym ;)
Przyniesie dobre sny... :)
Nie inaczej:D jeszcze tu wróciłam- bo właśnie powoli zmierzam ku objęciom Morfeusza.:DD
Piękne :) lubię język włoski jak i francuski :)
Sydonia - o 4.42?
Podziwiam wytrwałość do nocnego markowania :)))
Promyczku, no ja włoski bardzo, ale to bardzo, a nawet bardziej :D A francuski podziałał na mnie w przeciągu ostatnich miesięcy... pociągająco :)
Hmm..ja mam nadzieję, że mowa tylko Zaz...boi..je parlais francais:P
A nie... Muzycznie to było dużo więcej niż tylko moja słodka, śliczna, genialna ZAZ... I właściwie nie wiem czemu, ale tylko w muzyce francuski może być piękny... :)
Nieprawda...francuski c'est magnifique także poza muzyką;)
mnie poza muzycznie nie łechce :)))
że się tak wtrącę, bom romanistka (a raczej do bycia nią dążąca) - c'est magnifique ! rzecz oczywista, to jeden z niewielu języków, w którym rap, ballada, przekleństwo i wyznanie może brzmieć zawsze dobrze :D
a na temat włoskiego wypowiem się mam nadzieję za jakiś miesiąc, bo zaczynam się uczyć - i też bardzo bardzo ; )
a co do Dragona - oj tak, przyciąga, zwłaszcza, gdy wyląduje się tam około 17 i jeszcze znajdzie się przyjemne miejsce. bo wiesz jak to jest, zdarza się tam wejść i wyjść z żalem, nawet nie próbując wściubić nosa na którekolwiek piętro, tak jest przepchany :)
to co dzieje się za oknem, na niebie, zwłaszcza, gdy z minuty na minutę coraz bardziej przypomina ścierkę sprawia, że szybciej zasłaniam swoje żółte rolety : P latem robią takie cudne kolory, a teraz - .... gdzie to słońca, witamina D !! ...
to słońce.... te słońcA.... ;) och, może być ich więcej.
Łaskotko włoski spodoba Ci się na pewno, jest taki melodyjny, faluje wręcz, gdy go słuchać... Chyba wrócę do samokształcenia wyuczonych podstaw + :)
Dragon to faktycznie mekka poznańska dla tych, którzy szukają sobie miejsca niepowtarzalnego, z klimatem który upaja i upaja... Uwielbiam przesiadywać tam zwłaszcza w godzinach południowych, gdy jeszcze pusty, pachnie kawą i kadzidłami...
Rolet nie posiadam akademicko, mam za to cudny, nawet w szarówkę (teraz już w świetle latarń) widok na pewną kamienicę, która mi Kraków na myśl przywodzi, z niezrozumiałych zupełnie powodów...
A słońce - jedno wystarczy, byleby już było :) Bo jak już nas przygrzeje porządnie, to i tak tęsknić będziemy do ochłody :)
Prześlij komentarz