piątek, 18 lutego 2011

w jeansach
i granatowych cichobiegach
portrecik zimowy
zza szyby wymalowanej szronu wariacjami


Jovan z zadowoleniem pochrapuje z łóżka.
Spacer udał nam się wybornie - mroźno, biało, w śniegu i z docenieniem porządnego ściągacza w kurtce, bo moje małe czarne psisko całej trasy nie przeszło na własnych łapach.

Zmora trudnych pytań, na które nie mam dobrych odpowiedzi, trwa.

5 komentarzy:

złośliwa zołza pisze...

:D ;*;*;*;*;*

Malutka... pisze...

odpowiadam:

:)))
:DDDDDD
;*********

?

soy :) pisze...

Tęskni mi się...i stresa mam ;)

Malutka... pisze...

Będzie dobrze, obaczysz, wedle mego: git, gitara i kaloszki ;)

soy :) pisze...

Trzym za mnie kciuki po 13...Subkultura niech też trzyma, może młodość przyniesie mi szczęście ;)