Po prostu chciałam się cieszyć...
Poza tym - wiedziałam, że będzie ciężko, nie że aż tak, ale ciężko.
Tymczasem wszystko staje się takie niemożliwe.
Właśnie dlatego, że teraz mam się z czego cieszyć.
Tymczasem cieszyć się samej ze sobą z siebie - jakoś mi nie bardzo.
Brakuje drugiego uśmiechu i brązowych oczu (tych najbardziej).
Pro forma.
7 komentarzy:
Ja się cieszę razem z Tobą :*
Dziękuję Promyczku :***
Ehhh, gdyby to moje serce zachowywało się rozsądniej, wystarczyłby sam powód do uciechy i radość...
Tymczasem?
Niekompletność z zadowolenia jest fuj.
Kurcze, ja mam blue oczy...
;-)
pzdr
Mam nadzieję, że to szczęście to stan długotrwały i nie zmąci go pochmurne zjawisko zwane dołus pospolitus ;-)
Antku - ja lubię wszystko, co niebieskie - oczy też ;)
Pozdrawiam ciepło
Kamuś, to zjawisko trafniej określać poprzez dołus samotnus i czasem się przed tym nie da uciec :)))
Buziakiiii
Serce nigdy nie chce zachowywać się rozsądnie... tak jakby żyło swoim życiem :)
Mogłoby żyć moim życiem, wtedy i jemu i mnie byłoby łatwiej...
:)
Prześlij komentarz