"Co by ziścić się miało, dziś, jak liść pięciopalcy prosto w ręce mi spadło - tylko, że tego mało..." A.T.
wtorek, 1 lutego 2011
S.
prawie zapomniałam, że Ciebie tutaj nie ma.
no tak: gdzie podziałaby się Twoja kurtka i buty?
prawie mnie przytuliłeś tym przytuleniem szczelnym, co zostawia nas samych sobie, bez pokoju, bez ścian i drzwi, i szaf.
Twoje dłonie w moich włosach wplatały między nas niepokój kilku chwil, które nam się przydarzą, rozcałowanych i gorących, obiecanych.
nieskładny zarys Twoich ust już odbijał się dotykiem na moich wargach.
prawie słyszałam Twój pospieszny szept, jakbyś bał się, że nie zdążysz doszeptać ostatniego słowa.
a potem przyszła minuta otrzeźwienia. spojrzenie. i tęsknota.
majaki. niemy krzyk. ciągłe czekanie.
ile ja zawaliłam? ile Ty?
trochę racjonalnego myślenia prowadzi mnie donikąd. a tam przecież nie ma Ciebie.
stoimy w miejscu. drepczemy po tych samych śladach. i nic.
...
ta sama cisza i pustka.
znikają, gdy jesteś przy mnie najbanalniejszą bliskością, tą z której się drwi na głos.
i całe to nasze bycie-nie-bycie zakręci się znów kilkoma łzami.
ale nie teraz, nie dzisiaj - dopiero, gdy znów usiądziesz obok, z książką w dłoni lub kubkiem herbaty.
gdy znów będzie basta i pass.
i tylko uśmiechniesz się z politowaniem, że nic się nie zmieni, nie tam w środku, powinnam wiedzieć.
coraz częściej nie wiem...
skazana na zapomnienie.
na nieważność.
na bezdomność Twoich ramion i ust.
tułająca się między wspomnieniem a marzeniem.
tak rzadko przywierając do Twojej koszuli, w której ciągle pachniesz deszczem ostatnich łez.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
I się poryczałam...
No weź, Ty też?
No...
ja nie wiem, ale o tesknocie pisze sie najpiekniej. Czemu?
Pewnie dlatego, że jest najprawdziwsza i najbardziej wyrazista? Przewierca każdą myśl na wskroś, interpretuje każdy obraz, każde zasłyszane słowo...
Ja tak mam, kiedy tęsknię.
:)
Prześlij komentarz