niedziela, 13 lutego 2011


Przysiadam na skraju jego spojrzenia, którym omiata mnie wchodząc do pokoju pierwszy raz od kilku tygodni: wygłodniałe, stęsknione, radosne i niepewne tego, co wewnątrz.
Jego oczy błyszczą intensywnym: "jestem tu".


Ile można mieć żyć w życiu?
Bo ja się już doliczyłam 3.



I wciąż niezmiennie nie umiem mówić "do widzenia" na stacji...

11 komentarzy:

Kama pisze...

Ja już nie liczę. Każdy moment jest dobry, by rozpoczęło się w nas nowe życie. Każdy moment może być tym przełomowym. Ile to ja już żyć rozpoczęłam, ile skończyłam... a ile jeszcze przede mną?

Malutka... pisze...

Sama nie wiem, ale mam wrażenie, że moje życia funkcjonują równolegle, obok siebie, różne i podobne, dziwne, ale inne...
Oby były dobre :)
:*

Kama pisze...

Tak też może być...

Promyczek pisze...

Etapów w życiu można mieć mnóstwo, ale chyba na tym to wszystko polega.
Buziak :*

Malutka... pisze...

Kama, no i chyba tak jest...

Promyczku, to nie o etapy chodzi... To coś dużo głębszego. Odcinającego od początku do końca, choć okazuje się, że tak niekoniecznie, bo wszystko we mnie żyje symetrycznie. Nie umiem tego objaśnić bardziej...

Buziaki dla Was, Dziewczyny ;*

pomylone garnki pisze...

a co z pociągami? kursują? w obie strony?
może nad tym trzeba by podumać? ;)

Malutka... pisze...

ano kursują ;)
choć dla smaczku, dodać należy, że w okolicach Szczecina Mniejszego, co to ze Szczecinem Szczecinem nic wspólnego nie ma... zawinęli "jacy tacy" tory...

ten od "do widzenia" dojechał czasowo, ale moja współlokatorzyca, z tego samego zakuntka wracając, zamiast godzin pięć, telepała się ponad osiem...

jechać czy nie jechać? to będzie pytanie :D

Promyczek pisze...

Chodzi o to, że prowadzi się jakby dwa równoległe życia ? Że jedno jest takie a drugie takie? Czy o to, że jedno nagle się kończy i zaczyna drugie?

Malutka... pisze...

Promyczku jedno takie, drugie takie, równolegle ;)
Nawet mi się to podoba :)))

Promyczek pisze...

Ja to czasem się czuję, jakby dwie odmienny osoby we mnie siedziały :)

Malutka... pisze...

A nie, to ja jestem ta sama ;) Coś musi być wspólnego :)