wtorek, 15 lutego 2011

pomidorowo

Czasem na mordowanie powinno być przyzwolenie.
Np. gdy o 2.37 budzi Was dziewczę o cudnych czarnych oczętach, bo mu... kosmetyki z rąk lecą, a reklamówka z Biedry szeleści tak, jakby ją kto dusił za szyję, co to jej nie ma.
I wtedy powinno się móc udusić to dziewczę podusią gęstą od snów i świętego regenerowania, za niestabilne profanum puchowego oniryzmu.

Potrzeba matką wynalazku - pobudka od 8.10 i ruch jak na autostradzie do Berlina.
Konsekwencje łatwe do przewidzenia.
Szach i mat.

Wyszperane w sieci :)

Tymczasem cieniutkie warkoczyki zaplatają się same z nitek skojarzeń.
Suszone pomidory i kapary.
Ktoś jakoś gdzieś.
Dawno temu i nieprawda.
Tak jak lubię.

W tle jeszcze trzy grosze do dodania...
Może tylko mniej dosłownie...

8 komentarzy:

złośliwa zołza pisze...

Mówiłam już,że ja zawsze mylę groszek z kaparami?;)

Malutka... pisze...

Dobrze, że pomidorów nie mylisz z jabłkami albo czerwoną cebulą ;)))
He he, dobre :D

soy :) pisze...

No bardzo zabawne:P

Malutka... pisze...

Nie wiem czy bardzo, ale troszku na pewno ;)))

Anonimowy pisze...

Cichaj babo:P
wszyscy się ze mnie dziś śmieją;(

Malutka... pisze...

Soyska - to z sympatii, i nie z Ciebie, a do Ciebie :)))
:*

soy :) pisze...

Tak, tak...dziś chyba w takie bajki nie uwierzę ;)

Malutka... pisze...

E tam. Nie maruderuj ;)