Czasem na mordowanie powinno być przyzwolenie.
Np. gdy o 2.37 budzi Was dziewczę o cudnych czarnych oczętach, bo mu... kosmetyki z rąk lecą, a reklamówka z Biedry szeleści tak, jakby ją kto dusił za szyję, co to jej nie ma.
I wtedy powinno się móc udusić to dziewczę podusią gęstą od snów i świętego regenerowania, za niestabilne profanum puchowego oniryzmu.
Potrzeba matką wynalazku - pobudka od 8.10 i ruch jak na autostradzie do Berlina.
Konsekwencje łatwe do przewidzenia.
Szach i mat.
Tymczasem cieniutkie warkoczyki zaplatają się same z nitek skojarzeń.
Suszone pomidory i kapary.
Ktoś jakoś gdzieś.
Dawno temu i nieprawda.
Tak jak lubię.
W tle jeszcze trzy grosze do dodania...
Może tylko mniej dosłownie...

8 komentarzy:
Mówiłam już,że ja zawsze mylę groszek z kaparami?;)
Dobrze, że pomidorów nie mylisz z jabłkami albo czerwoną cebulą ;)))
He he, dobre :D
No bardzo zabawne:P
Nie wiem czy bardzo, ale troszku na pewno ;)))
Cichaj babo:P
wszyscy się ze mnie dziś śmieją;(
Soyska - to z sympatii, i nie z Ciebie, a do Ciebie :)))
:*
Tak, tak...dziś chyba w takie bajki nie uwierzę ;)
E tam. Nie maruderuj ;)
Prześlij komentarz