czwartek, 24 lutego 2011

a może by tak... bez tytułu w tytule?

Sposób na czwartek:
- cholernie wczesna pobudka,
- damn good coffe and hot!
- przypadkowe zbudzenie Śpiącej Królewny,
- bank do odwiedzenia,
- dziekanat do podbicia (nie mylić z pobicia),
- biblioteka do przeszukania,
- a potem już tylko myśleć o piątku.

Jutro jadę do domu, ku zgorszeniu Śpiącej Królewny, gdyż, tudzież, iż, ponieważ, bo... nie wrobi mnie w weekendowe doprowadzanie pokoju do ładu: podłoga dusi się tym, co przydałoby się z niej zmyć, śmieci przed pokojem powoli szemrzą o proteście i rozsypce, tylko... że czemu ja mam to wszystko robić?!
I to już nawet nie chodzi o to, że mam lenia, ale raczej o bezczelność Śpiącej Królewny. "Twoja kolej", "A może ty to zrobisz?", "Lustro jest brudne".

Śmiejcie się. Ale ja nerwowo wysiadam.
Po ostatnim moim sprzątaniu, gdy pokój przestał lśnić, ledwo wlazła w próg ze swoimi tobołami przestaję wierzyć w trwałość. I sens.
Jakże adekwatnie napisał ostatnio uczeń Antka w cudzysłowie ten zgrabny stylistycznie wyraz na "K" - idealnie pasuje mi dziś w ramach podsumowania sytuacji mieszkaniowej.

Swoją drogą - APEL: jeśli macie dzieci lub je mieć będziecie, to... UCZCIE je porządku, gdyż, tudzież, iż, jakowyż... idąc na studia, zamieszkają (najczęściej) poza domem, w którym mama uprała, ugotowała, wyprasowała i posprzątała- a wtedy - same zginą pokryte grubą warstwą brudu, a innym utrudnią i obrzydzą życie na amen! Heh.

Wyszperane w sieci :)

I jeszcze jedno.
Na wnioskach o akademik powinna być rubryczka "tryb życia" i do wyboru: nocny lub dzienny.

Po zakończeniu półtoragodzinnej rozmowy telefonicznej z Soy (coś po 23. było) padłam, jak długa. Zasnęłam momentalnie, ale gorączka robiła swoje, więc budziłam się mniej więcej co dwie godziny, w celu bliskiego spotkania z kompresem zimnym, że ulgaaaa, i... Śpiącej Królewny albo nie było, albo coś pismaczyła na kompie. O 6. rano światło zanikło, a Dżull oddawała się magii Morfeusza.
My zdecydowanie nie jesteśmy dobrze dobrane.

Leniuchowo, Piosenka o sprzątaniu... Żart?



Miłego dnia wszystkim :)

16 komentarzy:

złośliwa zołza pisze...

Dżull mnie powala...całą sobą...zamordowałabym...za tę muchę na oknie zwłaszcza...Sprzątanie nie boli:P
ps: rozmowa fajna była :D

m. pisze...

Ja też bym ją zamordowała, dawno temu, widać nie mam tyle cierpliwości co Ty.
Ehh, jak jedna osoba sprząta, druga tylko bałagani, porządku i tak nie będzie, wiem coś o tym.

Pozdrawiam ciepło :)

Olinka pisze...

Zabawne, miałam dokładnie TE SAME problemy, gdy mieszkałam w akademiku:
http://olenna.blogspot.com/2007/03/blog-post.html

Raz nawet wywaliłam dwie współlokatorki-bałaganiary - jestem z tego do dziś dumna.

Szczerze Ci współczuję.
I mówię konsekwentnie: walcz, nie ustępuj, nie daj się, stawiaj na swoim.

Ustępstwa NIC nie dają.
Pozdrawiam!
- Doświadczona

Marcin pisze...

Pod apelem się podpisuję jak najbardziej, sam już podjąłem kroki.
Taka scenka tematyczna: wchodzę do kuchni, Tyci w foteliku je ciacho i kruszy, co jest normą. Za to pod fotelikiem na podłodze Gucio (dla ścisłości - 2 latka 8 miesięcy) ze zmiotką i szufelką mruczy: Muszę posprzątać ten sif!

Trochę może i trąca nerwicą natręctw, ale sifu nie ma :-)

Olinka pisze...

Dobra piosenka :D
U nas, niestety, królowała inna:

"Przewróciło się niech leży cały luksus polega na tym

że nie muszę go podnosić będę się potykał czasem

będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać"

(...)

ciąg dalszy też jest bardzo znamienny... :|

Kama pisze...

Ach wy plotkary jedne! Po 23 kończyć rozmowę i ani razu nie dać znać po drugiej stronie Polski? Moch uwielbiającej porządek :-).

Malutka... pisze...

Soy... Ty nawet nie wiesz z jaką rozpaczą ja na wszelkie sprzęty zabijające patrzę, bo użyć ich... nie wolno ;/
A rozmowa to wiem :)))

Martyna, to nie kwestia cierpliwości, raczej tego, że ja z ludźmi postępować mądrze nie umiem - podstawowe spaczenie charakteru: KOMPLETNA niezdolność do kłótni...
Odpozdrawiam równie ciepło ;)

Oleńko, no więc ja zacznę stosować zasadę "przewróciło się, niech leży"! Jak się nie da rozmową, to może ją co innego naprawi?
Ps. Jak ja Ci zazdroszczę zdolności do poczynienia czystek z brudaskami :D

Desperate... I to jest marzenie :) Twoi Chłopcy oprócz tego, że wyrosną w domu pełnym książek i mądrości, to jeszcze posiądę tę cnotę... porządku ;)
Dzięki za podpis pod apelem :)

Kamuś... bo ja chora jestem, kompa wyłączyłam szybciutko i miałam grzecznie spać... Tymczasem Soy ukołysała mnie do snu ;)
Buziak dla Ciebie :*
Ps. No kiedyż my się w końcu na tlenie zgramy?

Anna Zaprzelska pisze...

Amen! Się chce powiedzieć. Mojego małego mężczyznę przyuczam, a jakże! Tak go przyuczam, że jak sama czasem zapomnę coś pochować, to mi wytknie - może by tu sprzątnąć, mamo?

Malutka... pisze...

Brises i Mały Mężczyzna ma rację :) Ja nie mówię o problemie przesadnie, nie muszę mieć codziennie pastowanej podłogi, ale chciałabym żeby na stole można coś było postawić, a nie przykleić...
Pozdrawiam ciepło

Ps. A kartka - zrobiła furorę - dostałam serię telefonicznych "achów" i "ochów" :)))

soy :) pisze...

Taa, ukołysała...zagadała raczej;)
My jakieś rekordy telefoniczne wyrabiamy chyba:)

Kama pisze...

Łączę się z tobą w chorobie. Na szczęście mnie już troszkę mija... Mam nadzieję, że i ty dobrzejesz. Ściskam.

Malutka... pisze...

Soy - uwierz mi, że rekordów jeszcze nie bijemy ;)

Kama... został potworny kaszel i ból głowy, ale gorączka wybyła :)
Pozdrawiam baaardzo :)))

złośliwa zołza pisze...

spoko...my dopiero zaczynamy:D

Magda pisze...

mam nadzieję, że Mały weźmie przykład ze mnie. Tych przykładów mnożę w domu na pęczki (tzn. sama sprzatam zabawkową graciarnię) ale uwaga uwaga...wczoraj usłyszałam mądralińską konstatację:
"Mamo, przydałoby sie poukładać autka więc poukładam"...no, wzruszyłam się ;))

Malutka... pisze...

Soy... boję się dalszego ciągu ;)

Magda, przykład musi być :) A wzruszenie całkiem zasadne...
I jeszcze coś... pieszczotliwe Mały przyrośnie Wam do Chłopca na baaaardzo długo. Mój Brat, jako najmłodszy w rodzinie, nawet teraz, jako Szumna Dziewiętnastka słyszy: "Mały" - no nie idzie się odzwyczaić ;)
Pozdrawiam

soy :) pisze...

Jutro będzie ciąg dalszy, chyba, że wieczorową porą nadejdzie kolejna fala rewelacji z życia szurniętej wariatki;)