niedziela, 6 lutego 2011

harmonia...

liczę dni od wtedy do teraz
i kroki od niego do mnie
nigdy nie lubiłam rachunków

dobrze jest jednak wiedzieć że kiedyś było tu trochę szczęścia

harmonia ucieka
jak smok na chińskiej ulicy
moja Harmonia ma imię
i 193 cm wzrostu (chyba tyle?)

a brzydki towarzysz chaos tak ładnie umie ze mnie drwić

Na podsumowanie Bang, bang w wykonaniu Dalidy i fragment filmu - Les amours imaginaires...
Przepiękny, wchodzi na stałe do ulubionych... Historia przyjaźni, którą podzieliło zakochanie. A może historia zakochania, które podzieliło przyjaźń? I ta "słoneczność" kolorów przesyconych, intensywnych...




Ps. W kwestiach mieszkaniowych: napięcie na linii Dżull - Cześ. Druty syczą. A wszystko przez podłogę, która podobno była myta, a wygląda jak nieszczęście pańskie od tygodnia. Że niby moja kolej - o nie doczekanie!
Ps. 2. Nauka już mi nie idzie. Ściemniam.

3 komentarze:

J. pisze...

muszę pożyczyć jedno zdanie

biorę ;)

jakby co- będzie u mnie bezpieczne.

cre(w)master pisze...

Hmm... Ja też mam 193 cm wzrostu :) Ale wolę jak do mnie mówią po męsku, Akordeon. ;)

Pozdrawiam

Malutka... pisze...

J. nie ma sprawy - oddaję w dobre ręce ;)

Cre(w) - Akordeon? :DDD
Pozdrawiam również

Ps. chciałam zmieniać nick, ale skoro dokoła tylu wysokich ludzi, to chyba spasuje ;)))