poniedziałek, 31 maja 2010

Łzy...

Wieczór piwny. Izz, Przem i ja.

Wnioski:
przyjaźń, to ta niesamowita więź, która łączy jedną osobę z inną;
nie ilością detali,
a szczerością, która kryje się poniżej....

Ode mnie oczekuje się wszystkiego, pełnej spowiedzi, bo związek z ByłymNim był dla osób, spoza naszego duetu - trudny?!
Macho i mała dziewczynka, która nie radziła sobie z rzeczywistością, a potem wysłuchiwała jakie to imprezy nie miały miejsca pod jej (poznańską) nieobecność... Ano - miały. Wiedziałam o nich, w większości. Wystarczy.

A teraz - przy piwie, przy Stokrotce Radka, mam mówić, czy ktoś zaprząta moje myśli, a właściwie kto; i czy Sław nadal siedzi we mnie na tronie, jako pan i władca Malutkiej???
....
Wyszukane w sieci :)

Tylko dlaczego mam mówić tylko ja????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czemu inni nie mogą???????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Żałuję, wielu rzeczy żałuję...
Tak już jest.

chyba pisze nie Malutka, a rozgoryczenie, w niej mieszkające...


smutno mi,
łzy spływają po policzkach.
to jest wybitnie nie fair!
bo kim JA jestem - elementem przedstawienia cyrkowego???!!!!!!
za wszelką cenę???!!!!!!
o to tylko chodzi???!!!!!
tak ma być zawsze???!!!!!

zawiodłam się...
naprawdę. na was. wszystkich. i każdym z osobna.

choć sama nie jestem bez winy
P.


płaczę, po prostu płaczę

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Rycz mała rycz,
płacz maleńka płacz...

Będzie dobrze. Jest jeszcze parę osób na tym podłym świecie, którzy są ok i grają fair.

Uszy do góry.

Malutka... pisze...

Znam nawet kilka takich osób :) Na szczęście.
Ale ostatnio nawet klaps oznacza dla mnie cios w splot słoneczny...
Się hartuję, nie ma co ;)

I wiem, że będzie dobrze, że znikną te zakręty straszne.

Dzięki Rockova.
Pozdrawiam