wtorek, 11 maja 2010

dobranocnie już

No to mogę spać.
Wcześniej nie dałam rady, jakoś się opierały oczy, nawet kakao nie pomogło.

Teraz, po lekturze przyjemnej, a długiej, maili, blogów itd. chyba już jakoś sen przywołam. Pobudka na 7. 20 - będzie cudem znad Warty (jeśli się uda). Na 13. 30 dentystka, o zgrozo. Potem wykłady.

Hi hi... a w środę zajęć NIE MA - jest dzień sportu ;) Rano śmignę do Niej ;) Spędzimy babskie, nasze popołudnie. I wcześniej niż planowałam będę mogła z dohtorem Jej pogadać, żeby się zorientować w tym całym galimatiasie.

Trzeba siły.
I myśli dobrych.
I Czesia, bez dwóch zdań, Czesia najbardziej potrzeba ;) Najlepiej zacząć z Czesiem od początku ;) ;) ;P

Wyszukane w sieci :)

(Nie ma to jak prawidłowy przebieg procesu automotywacji)



Ps. A Ray'a chyba setny raz słuchammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...

Brak komentarzy: