piątek, 7 maja 2010

:(

To nie był dzień i wieczór Czesia.

Smutny, podły dzień. Padało na dworze/polu. Padało w środku paru ludzi.
Przerosły mnie problemy. Przerosły mnie oczekiwania. Dorosłość jest do dupy...


Na szczęście ona jest bezpieczna.

A im wszystkim w tyłki nakopię, gdy zajdzie taka potrzeba.


W domu... wydaje im się, że mam robić to, co chcą, i jak chcą. A tak się nie da. Świat się zmienił.

Brak komentarzy: