wtorek, 12 stycznia 2010

:) Spokojnie...

Wyprawę po pierwszy Jego wpis z kierunku: filozofia ogólna - przedmiot: technologie informacyjne cz. 1 - uważam za rozpoczętą. Jesteśmy na etapie: On: "ja się golę, a Ty mi indeks wypisz"; ja: "Byle gładko, a indeks zwarty i gotowy.Tylko weź się nazwisk dowiedz..."
No to w drogę.


(Mam wyśmienity nastrój, jest mi na duszy lekko i raźno. Znów uśpiłam na kilka chwil mój temperament złośnicy i buntowniczki... Teraz jestem potulną kotką, która leniwie przeciąga się po przespanej nocy pełnej snów dziwnych. Wewnętrzny spokój to rzadki gość mojej głowy i duszy... Pozwalam mu się więc dzisiaj rozsiąść na kanapach mojego "ja" i wylegiwać rozkosznie... Uczę się doceniać momenty, gdy nie targają mną skrajne emocje, gdy wszystko nie wisi na włosku, a ja sama mam jakąś taką potrzebę wyciszenia wszystkiego we mnie i w moim otoczeniu. Nie wskazana jest teraz muzyka, filmy, próby gitarowe Przemka, kłótnie z Nim, i zgrywanie szopki Czesiowej - choć Czesiu ze mnie nienegowany. Jest dobrze, tak jak jest. Nie muszę zadawać sobie pytań. Żadnych łamigłówek życiowych. I zbędne jest celebrowanie własnego pokręcenia/ rozkręcenia/ przykręcenia/ odkręcenia).



Będę później. Paaaa

Brak komentarzy: