poniedziałek, 31 stycznia 2011

chora


chore dziecko - dziecko straszne
marudne
płaczliwe

Wyszperane w sieci.

Samopoczucie fatalne, proporcjonalne do tego, co się w moim ciele wyprawia.
Zaczynam wegetować, przykuta do łóżka.
Chciałabym to przespać. Ale się nie da.

Boszzzz...
Dawno mi tak źle ze sobą nie było.
I z łóżkiem. I z poduszkami. I z kocykiem.


Aha. Dżull odkryła kolonię karaluchów na naszym korytarzu.
A mówili, że to w krzesłach było życie...

12 komentarzy:

złośliwa zołza pisze...

Karaluchy?

Malutka... pisze...

Noooo...

złośliwa zołza pisze...

Uroczo....

Malutka... pisze...

Tak...
Wolę jednak wizję inwazji insektów, niż siebie dogorywającą...

Magda pisze...

Na odparcie złych mocy roponuję jakies ziółka z miodkiem i może prusakolep;)

Zdrowiej!

złośliwa zołza pisze...

Nie daj się ;*

cre(w)master pisze...

Choroby (te uleczalne) mają jeden plus - koniec. A kiedy już nastąpi koniec choróbska, człowiek cieszy się, ot tak, po prostu, że już ma to za sobą :)
Czyli taka radocha za darmochę :) której Ci życzę. Byle prędzej.

Monika Grzegorzewska pisze...

duuużo cytryny, czosnku i miodu.

Promyczek pisze...

Buuu lecz się, lecz i kuruj :*
karaluchy ??? o brrrr :)

Marcin pisze...

Może to te Obce z nowych krzeseł... Mogą być jakieś takie bardziej ekspansywne...

Zdrowiej!

Malutka... pisze...

Magda - dzięki za te moce - dziś już mi lepiej :))) Z ziółek nie korzystam, bo jakoś ich smak mnie odstręcza... (Dziwna jestem, wiem).
A dla odświeżenia pamięci obejrzałam sobie reklamę prusakolepu - to było ;)

Soy, ja się nigdy nie daję ;*

Cre(w) czyli, że jak mi życie zbrzydnie, to muszę zachorować, bo wyzdrowienie ucieszy? No wiesz... :D A na poważnie - nie umiem tak leżeć bezwładnie. Więc niechże ten koniec choróbska będzie szybki ...

Moniko... wczoraj to było tak, że ledwo woda i herbata przeszły... Dziś włączę cytrynę i miód, może czosnek też się uda? Dzięki :)

Promyczku, ja coś czuję, że to typ: leczona trwa tydzień, nieleczona - 7 dni ;) Przejdzie mi, ale póki co - marudzę na całego :)
Karaluchy... Ehh, szkoda gadać.

Malutka... pisze...

Desperate jeśli to te Obce, to ja je spalę na stosie, wraz z krzesłami :D
Postaram się, dzięki :)))