Mam czas na milczenie odbijające się echem mojego oddechu. Powietrze zelżało krótkim deszczem. Siedzę w pokoju, czytam blogi, czasem u kogoś dodam coś od siebie. Średnio mi to idzie. Zapadło we mnie dziwne przyczajenie na przyszłość. Miotam się między tu i teraz, a kiedyś i gdzieś. W głowie roję sobie myśli, że jeszcze mam mnóstwo czasu i mogę śmiało próbować wszystkiego, szukając właściwych rozwiązań i scenariuszy.
Za moment zacznie się nerwówka wrześniowa, to ostatnie chwile na wytchnienie.
Mimo wszystko nie jestem kontaktywna, nie tylko dzisiaj, tak w ogóle. Myślę sobie o tym, ile miałam do powiedzenia ostatnio, a nie wykrztusiłam z siebie prawie nic - tracąc zupełnie grunt pod nogami, posługuję się językowymi banałami, niewybrednym słownictwem i unikam wszelkiej poważniejszej tematyki, bo mi tak... ?
W domu dyskusje motoryzacyjne. Się dokształcam w absurdalnym podziale pojazdów na:
* dresowozy
* łysowozy
* killowozy
* kornikowozy.
Chłopaki uwzględniają wg tej klasyfikacji konkretne marki, a mi włosy dęba stają na głowie, jak tego słucham, bo przecież żaden z nich nie ma 15 lat, a to są właśnie gadki na tym poziomie... Właściwie to nie: przerażenie ustępuje pod naporem śmiechu.
Rodzicielka kochana stwierdziła dzisiaj, że nie rozumie dlaczego nic jej nie mówię, nie dzielę się z nią problemami i praktycznie nie korzystam z jej pomocy.
Odpowiedź zwaliła ją z nóg: "Bo ja do wszystkiego chcę dojść sama, sobie chcę wszystko zawdzięczać, żeby mi nikt nie powiedział, że gdyby nie on, to tego i tego bym nie zrobiła". Taka Zosia Samosia. Jeśli mam tysiąc razy dostać po du*** - niech i tak będzie.
U mnie w rodzinie chronicznie ktoś komuś coś zawdzięcza, a ja pękam wręcz z dumy, iż udało mi się urwać ze złotego łańcuszka te 7 lat temu. Od 7 lat jestem dorosła mniej lub bardziej i dobrze mi z tym. Gdy jest ciężko mam kilka osób, które mnie wspierają, albo jestem sama, jeśli czuję, że tak dla mnie lepiej. Mam własne dziwaczne plany i marzenia. I w to nie może Gniazdo Rodzinne ingerować bardziej niż im pozwolę. A zdaje się, że coraz bardziej stawiam w moim życiu na siebie.
Przede mną ostatni rok na polskiej i mam nadzieję, że uda mi się wybronić obronną ręką, a wtedy - samowola...!
Wczoraj ustaliłam z Kubą, iż kurs zakończę 28 sierpnia, jeśli będą sprzyjające warunki. I jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, to się pochwalę tym, co mi dawało tyle frajdy i dzięki czemu mogłam się czasem zapominać... I co mam zamiar zrobić z tym dalej...
Koło południa odezwała się do mnie Maja :) Już nie mogę doczekać się spotkania z nią. Rzadko ktoś oczarowuje mnie na pierwszym spotkaniu, w dodatku w tak dziwacznych okolicznościach, a tu niespodzianka :) Maja zrobiła na mnie piorunujące wrażenie i było trochę tak, jakbyśmy się znały co najmniej od stu lat. No i Olek maleńki, pożeracz serc niewieścich (mimo wieku ledwie 13 miesięcy)...
Umówiłyśmy się na kawę i spacer z Małym w przyszłym tygodniu.
Przypadkowe spotkania mają swój urok, nie tylko w wymiarze damsko- męskim, jak widać. Zaczynam myśleć, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dobrze mieć kolejnego Dobrego Ducha w zapleczu myśli i uczuć :)
Jovan nie odstępuje mnie na krok. Nawet na Kazika w klatce nie zwraca już uwagi. Nad ranem była burza, to się wtulił we mnie przerażony odgłosami grzmotów. Teraz śpi lekko chrapiąc i jęcząc. Fizycznie znów podupada. Aplikowałam mu tabletę wczoraj do karmy...
Znów mi posta poszarpało - zwalam to na niesprzyjające warunki pogodowe. Wątki rozmywa deszcz zza okna i stąd taki galimatias tematyczny. Do tego zamgliło horyzont, nic nie widać, więc jak ja mogłabym pisać jasno i klarownie? ;)))
2 komentarze:
Widze tu trochę siebie...ale tylko nieco, bo nie chce nic uszczknąć z twojej oryginalności, ani z niej ograbić:)
Specyficznie wywołujesz klimaty, że tak rzeknę - w moim nurcie.
Ładnie piszesz po prostu, o sobie i w ogóle...
Lepiej ci idzie pisanie?... mnie np. lepiej idzie myślenie, niz mówienie. Z pisaniem bywa w kratkę;)
ja sobie tu zostane i poczytam....
Witam Ciebie, Magdo! I bardzo się cieszę, że zostajesz :) I z racji takich ładnych słów o mnie - czerwienię się skromnie!
Prześlij komentarz