wtorek, 29 września 2009

przemyślane... nieprzemyślane...

kocham Go. wiem to. coraz bardziej. i właśnie teraz chciałam to napisać.

oglądałyśmy z Agą film, uznany przez nas za najlepszą historię miłosną w wersji FILM/KINO. I tak jakoś na moje własne uczucia mi się skropliło.

wszystko jest takie proste...

tylko Sarah McLachlan zawodzi lekko...


powinnam napisać, że kupiłam też buty na wesele, że nic nie załatwiłyśmy w biurze do spraw bytowych studenta, że Iza już jest...

ale za bardzo teraz mam w głowie Jego, by o innych pisać... za bardzo...

Brak komentarzy: