poniedziałek, 7 września 2009

nie mogę sie powstrzymać...

piszę PRawie o 2 naD raneM :) albo ledwIE o 2 w Nocy :D

jesT mi Teraz zE soBĄ dobRze :) Jest mi BłOgO i spokoJNie, HarMOnIJNie i leKko...

i Nie JEstEm piJAna piszĄc to cZcioNkĄ nieDbałĄ i niEcHlujną :)



tak sobie pomyślałam, że fajnie się pochwalić tym, że w tej chwili ulotność szczęścia tak bardzo zatraciła się w mojej duszy, moim umyśle, moim ciele;
choć wiele spraw trudnych przede mną - te najważniejsze przybrały już kształty właściwe i nie obawiam się o nie tak, jak było dawniej;
czasem wystarczy jeden dzień, jeden wieczór, jedna osoba (która nie jest mną), dwie pizze i filmy z tańcem w tle;

a dla koneserów mojego bloga - to, co właśnie zaiskrzyło słowem, obrazem i pięknem w mojej małej główce, a przecież to takie wielkie:

Biała magia

Krzysztof Kamil Baczyński, 4 I 1942

Stojąc przed lustrem ciszy
Barbara z rękami u włosów
nalewa w szklane ciało
srebrne kropelki głosu.

I wtedy jak dzban - światłem
zapełnia się i szkląca
przejmuje w siebie gwiazdy
i biały pył miesiąca.

Przez ciała drżący pryzmat
w muzyce białych iskier
łasice się prześlizną
jak snu puszyste listki.

Oszronią się w nim niedźwiedzie,
jasne od gwiazd polarnych,
i myszy się strumień przewiedzie
płynąc lawiną gwarną.

Aż napełniona mlecznie,
w sen się powoli zapadnie,
a czas melodyjnie osiądzie
kaskadą blasku na dnie.

Więc ma Barbara srebrne
ciało. W nim pręży się miękko
biała łasica milczenia
pod niewidzialną ręką.





Brak komentarzy: