poniedziałek, 28 września 2009

Szybko... płynie... czas... nie wiem kiedy... nie wiem jak...

Czasem się zastanawiam, gdzie jest ta dziewczynka zahukana, która wszystkie słowa wypowiadała we własnych myślach...? Gdzie to dzieciątko chowające się w najciemniejszym kącie? Gdzie malutkie stworzonko, które nikomu nie pozwalało się do siebie zbliżyć? Gdzie mały potworek wyobcowany dla zasady? No gdzie?! ;) :) ;)


Wyszperane w sieci :)

Zawrotne tępo tego dnia budzi moje wątpliwości związane z poprawnym funkcjonowaniem mojego postrzegania i kontrolowania upływu czasu.

Pobudka o 8 - Aga powróciła z nocnego seansu filmowego, o 9 pojawił się Michasiek. O 19. 30 wpadli mieszkańcy 421: Gosia i jej tata. A na koniec: właśnie teraz pojawił się Kamil :)

Bardzo sobie cenię w tej chwili to, że niedziela upłynęła mi na lubowaniu się sobą. Bo podejrzewam, że nieprędko pojawi się okazja do samotnego rozkoszowania się byciem w moim pokoju, w zgodzie ze sobą, w harmonii z rozkładem mebli, kolorem ścian.
Cieszę się z mojego wyjścia do ludzi, ale i tak uwielbiam ten mój pustelniczy charakter bycia.

Tematyka dnia:
* w Poznaniu nie ma butów typu: czarne szpilki (bez zdobnictwa choinkowego i przerostu formy nad treścią - jestem zrozpaczona tym, że na wesele pójdę boso);
* lenistwo nie służy wysokiej frekwencji w pracy - znów nie poszłyśmy... (bo przecież żadna z nas się nie wyspała);
* dyskusje z kimś starszym i to sporo starszym zawsze stanowią trening w spieraniu się rozsądnym - zjadliwym i zdecydowanym pędzeniu słownym pośród tematów, o których nawet On nie chce ze mną rozmawiać (sądownictwo, sytuacja gospodarczo- administracyjna);
* niewinni absztyfikanci czarują swoim urokiem (a przy okazji spływa on na współlokatorkę wybranki tegoż).


Tyle w skrócie. Nie mam natchnienia na większą ilość liter, słów, zdań, sensów...
Wybaczcie :)

Ps. Ten post początkowo był świetny, ale HTML się zbuntował i tyle udało mi się odzyskać, a nowa wersja podoba mi się nieszczególnie... Więc tym bardziej wybaczcie... Że tylko tak, trochę niechlujnie i niezgrabnie.

Brak komentarzy: