wtorek, 4 stycznia 2011

ziołowo pachnący ;)

Wczorajszy wyczyn, iście boskiej natury?

Wyszperane w sieci :)

Zaspokojenie hedonistycznej żądzy - uzupełnienie zapasów przyprawowych...
39,88 zł wydałam na przyprawy, a na resztę zakupów ledwie 15,20 zł - i to jest tak jak lubię - ze smakiem i do smaku ;)
Przyjemności z tycia nie będzie, ale z pałaszowania na pewno!

Moje gołębie zlatują się od nowa, zaskoczone tym, że wróciłam, że znów mają stołówkę. Niektóre powroty są takie ładne i lotne.

Poza tym był u mnie Michaszko ponoworocznie. Fajna wizyta, bardzo poranna, kawowo-tostowa, przegadana, informacyjna i miła, po prostu. Hmmm. Okazuje się, że nie tylko ja miałam ciekawy koniec roku i sam jego początek ;)

I jeszcze historia zasłyszana, bo się powstrzymać nie mogę:
Ona lat 21, on 23. Byli ze sobą cztery długie, burzliwe lata. Teraz, po rozstaniu przedświątecznym on jej wystawił rachunek za miłość, rok mieszkania razem i temu podobne zapiekanki na mieście, ba, nawet za bilety ulgowe, czyli durne złotówki raz na ruski rok. Zapłaci za... wakacje, na które on ją zapraszał, gdy jeszcze chodziła do szkoły średniej, za wspólnie kupowane prezenty, za pościele, które kupili razem do mieszkania i każdy inny, możliwy drobiazg. O i jeszcze za to, co podarował jej na urodziny, walentynki, czy zwykłe impulsywne kwiatki od serca... W sumie te cztery lata będą ją kosztowały jakieś 8000zł.
Chłopak skrzętnie notował co?, kiedy?, gdzie?, za ile?...
A potem wywiózł ją samochodem, jeden Niebieski wie gdzie, i zmusił do podpisania wydrukowanego papierka pt. "Spłacę cię".
Dziewczyna rzuca studia.
Póki co, zapieprza w robocie po kilkanaście godzin dziennie, żeby uzbierać na bilet, bo (na całe szczęście) ktoś z rodziny ma sprawdzone miejsce zarobkowe za granicą i pewnie w rok da radę się odkuć, choćby na tyle, by pozbyć się Don Juana Naciągacza i Złodzieja.
Co tam, że musi zrezygnować ze studiów? Przecież może się reaktywować nawet za dwa, może trzy lata.
Życie bywa bardzo żałosne, tak mi z tego wychodzi...

To tyle. Zostawiam Was z Dusty Springfield...
No tak: Wishin' and Hopin' ;)


9 komentarzy:

abnegat.ltd pisze...

A ta rodzina nie zna numeru 997?
Wymuszenia i porwania sa karane w tym kraju bodaj do 15 lat...

złośliwa zołza pisze...

Story dziwne okrutnie...
Już niedługo czwartek:D

Anonimowy pisze...

To na serio z tym spłacaniem?

Kurcze, ale się robi z tym światem...

Malutka... pisze...

Abi, zna czy nie... z tego co wiem, dziewczyna po stażu w policji w dziale przekrętów gospodarczych ma "bardzo związane ręce" i poradzili jej funkcjonariusze płacić...
To jest dziwny kraj dziwnych ludzi...

Soy - nieciekawe to story. A czwartek to już za moment :D

Antku, bardziej serio już się chyba nie dało ;/
Robi się, robi, że aż.

Kama pisze...

Niezła historyjka. Facet ma tupet, a dziewczyna siano w głowie. Ja bym za chiny ludowe nie zgodziła się na taki układ. Rozstanie? Proszę bardzo, ale spłata jego dowodów miłości i atencji? O na pewno! I do tego jeszcze rzucanie studiów? Jako reaktywantka, wiem, jakie to trudne i żaden facet nie zmusiłby mnie do takiego kroku, a już na bank nie takie bydlę! Skąd się biorą takie matoły? I jakim cudem tak skrupulatnie wyliczył te 8 tys.? Sprawę zgłosiłabym na policji albo w prokuraturze. Pogoniłabym dziada biegusiem, zmykałby w podskokach.

A tak naprawdę to chciałam ci napisać, że też chcę takie śniadanie. :)

Anonimowy pisze...

Kama, jak to moja koleżanka mówi "idioci są skrupulatnie ustawiani po świecie, mam takiego pecha,że poznaje chyba każdego";). To też był ten rozstawiony...
Malutka...spakuj mnie;(

Malutka... pisze...

Kama - ja nie mam bladego pojęcia, jak można wejść w takie bagno. Zrobiłabym tak jak Ty.
A śniadanie? - może wpadniesz? ;)

Anonimowa Soy - podołasz walizie, czuję w kościach.
Co do idiotów - no bywa.
Ps. Jak ja Cię ze stacji odbiorę, skoro chodzić nie mogę?

złośliwa zołza pisze...

oj no...nie cisnął mi się podpis:P
taaa, dam rade...dlatego dziś kupiłam sporą torebkę:P

Malutka... pisze...

;))))