piątek, 23 lipca 2010

Z dziś...

Kim jestem? Jestem kimś, kto potrafi zaskakiwać - przede wszystkim siebie.
Myślałam, że pewne rzeczy mam w głowie ułożone w kosteczkę, jak nigdy ubrania w szafie, że da się je wyjąć i dopasować do sytuacji, bez uprzedniego krochmalenia, prania, suszenia i prasowania... Tymczasem - wszystko we mnie się zmienia:itd, itd, itd...
Dziś: sukienka do kolan w kolorze morskiej toni z pięknie wykrojonym dekoltem, do niej - kowbojskie buty na obcasiku - chyba mi w tym i z tym kobieco.
Nadal myślę o sobie w kategorii: "za-duża", ale jakoś mi bardziej...
Przede wszystkim: wreszcie spędziłam dzień z Aneszkiem. Zerwałyśmy się z roboty. Wybrałyśmy na obiad do restauracji, w końcu była wypłata... Było kameralnie, cicho, tak, jak być powinno, by porozmawiać, ruszyć takie struny, które zadrżą, gdy ledwie się o nie otrzeć...
A u nas... nazbierało się tego wszystkiego: nie powiem, że dobrodziejstwa, bo zbyt trudny to balast...

Czasem fajnie jest myśleć i wiedzieć, że pewne rzeczy się nie zmieniają...
Ta przyjaźń.Tak myślę.
Taką mam nadzieję.

Wyszperane w sieci :)

Dziwne, jak wielką rolę w tym spektaklu odgrywają nasi rodzice. I jak bardzo martwi nas nastawienie jednych i drugich. Ma być cacy - czy jest?
Rodzice są jak woda, w której ktoś zanurzył brzdąca - ucząc go, że inny strumień nigdy nie ugasi pragnienia. Czy zawsze? Dokoła widzę, że nie...
Ale ja jutro do moich przemknę ukradkiem.
Te wakacje miałam spędzać w domu, a wyszło, jak wyszło. Nie narzekam jakoś specjalnie, ale tęsknię za Gniazdem Rodzinnym...
Z Mamą - rozmowa przy huśtawce...
Z Tatą - chwile u maluchów... Jutro ma się pojawić cielaczek - zobaczymy czy zdążę? Bardzo bym chciała... Jakiegoś tak mam zoologicznego bzika położniczego ;)))))

I jedna myśl: zawsze stawiałam świat do góry nogami dla mężczyzny: najpierw Tata, potem Wojtek, ostatnio niezmiennie ByłyOn... Może czas zrobić coś przez siebie, dla siebie?
Np. pojechać na Woodstock?
Co myślicie?

Chciałam w tym miejscu wrzucić piosnkę cudnie wyśpiewaną w About a Boy... Killing me softly with his song... Znacie? No, niech będzie i w tej wersji...

2 komentarze:

Mała Mi pisze...

Uwielbiam tę piosenkę :)

Malutka... pisze...

Ja też: słodko-gorzka nuci się we mnie...
Pozdrawiam ciepło, Mi