czwartek, 22 lipca 2010

czwartkowy post

Wszystko zmierza ku czemuś...
Dobrze mieć jakieś zabezpieczenie...

W robocie dziwacznie: podszepty-podsłuchy-podzadki...
Do tego z Zakopanego - nici - nie pytać, bom skłonna zabić!

Dzisiaj: jadę na Sarmacką. Kupiłam 2 książki: Pana Ibrahima i kwiatki koranu oraz Traktat o łuskaniu fasoli. Będę czytać na dachu i w pokoju Sławoja - korzystam, póki siedzi w Słupsku.

Samotność wdziera się do myśli.
I niech ktoś przyspieszy czas, ja chcę, żeby był sierpień. Żebym mogła wziąć urlop. Pojechać na żniwa.
I już.

Miłego wieczoru :)

Brak komentarzy: