Czekam ulewy, która jak zwykle przyniesie mi wiele radości :)
Bez parasola i kaloszy kolorowych.
A może nie? Może właśnie słońce psotnie promieniami skakać zacznie po ścianach, po mojej twarzy?
Lista muzyczna utworzona według bliżej nieokreślonych kryteriów pogrywa trochę jazzem, trochę rockiem, a już na pewno poezją śpiewaną.
Mam dla siebie całe popołudnie w 418. Wróciłam z domu o 13. 20 (nie było mowy, żebym przyjechała wczoraj wieczornym pociągiem, lub dzisiaj porannym), więc do pracy nie opłaca się iść - Michaszko wróci zaś dopiero koło 19.
Co będę robić?
Dalej brnąć w Traktat o łuskaniu fasoli, rozmyślać naparapetowo i kombinować, co jeszcze muszę, co powinnam i co mogę sobie odpuścić :D :D :D I Kazika ciut pomęczę :)
***
W domu było domowo przede wszystkim, co znaczy ni mniej, ni więcej niż właśnie tyle.
Pobyłam trochę z Tatą, trochę z Mamą, ze Subkulturą urządziliśmy sobie bitwę bratersko- siostrzaną na poduszki i 2 psy... Ja i Jovan contra Młody z Żabą. O zwycięstwie trudno przesądzić, powiedzmy: remis ;)
Radzimir wziął urlop na sześć tygodni, Olo wraca na dwa, Subkultura ma jeszcze miesiąc wakacji - tylko mnie nie ma w domu na dłużej...
Pewnie stąd postawa roszczeniowa C.K.?
Do tego:
* jest i mały cielak, taki, że aż: spryciula pojawiła się na świecie zupełnie sama, w ekspresowym czasie pół godziny, między jedną a drugą rutynową kontrolą: to już? nie... :P
* mamy prywatną sarenkę, no prawie prywatną: cudo przychodzi aż pod dom, zajada się trawą na łące przy stawie, chlipie wodę i generalnie tak od dwóch tygodni ;) - ale nie da się ukryć, że o oswajaniu mowy nie ma i nie będzie, zwierz to dziki i taki ma pozostać!
Zachcianki na teraz: kawa mocnaaaa i aromatyczna, a do niej jagodzianka... (W sferze marzeń - dieta w rzeczywistości).
Na resztę dnia: Janerka, którego mi Subkultura zaserwował w drodze na dworzec i myślę, że fajnie będzie go tu wrzucić:
Śmiać mi się chce :) No to się śmieję :)))))
Pochwalić jeszcze muszę brata :) Minął mu etap hip-chłapu, techno wyparowało znacznie wcześniej, więc jest nadzieja... Dzisiaj zaskoczył mnie zestawem piosenek Kaczmarskiego i Gintrowskiego. W dalszej kolejności mniej poważnie: Hey i Pidżama. Może wyrosną jeszcze ze Subkultury normalni muzycznie ludzie? ;P
Zmykam, miłego popołudnia ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz