w akademiku wszystko jest wspólne
wszystko dzieli się na sąsiadów i sąsiadki z odległych krańców korytarza
każdemu po równo, każdemu po części z wnętrza pokoju
nawet harce za ścianą intymne
intymnie się stają dla wszystkich
i można od tego zgłupieć doprawdy
i moje myśli zgłupiały
wstrzymywanymi westchnieniami i drżeniem które przez ścianę tak subtelnie przenoszą erotyzm
zatrzymując się w progu 418
tutaj przebiega granica podsłuchiwania...
przykładam dłoń do rozgrzanego nieprzyzwoicie żebra
kaloryfera
cieplej mi
cieplej być musi
3 komentarze:
To jest NIC w porównaniu z sytuacją, gdy współlokator sprowadził pannę, a ja musiałem udawać, że spię.
Ona mówi: "Tutaj ktoś leży"
A współlokator:
"Nie przejmuj się. On jest tak pijany, że pojutrze się obudzi."
AUTENTYK!
Nota bene - byłem trzeźwy...
a to tak w temacie ;)
http://www.youtube.com/watch?v=-5K3UdIiMpM&feature=related
Antku... ja takie rzeczy pamiętam jeszcze, o zgrozo z internatu...
Moja przyjaciółka chciała mieć wolny pokój, więc przygarnęła mnie koleżanka - trafiłam... z deszczu pod rynnę.
Magda - na youtubie to ja dopiero jutro (mam nadzieję) w Poznaniu odtworzę cusia, bo na końcu świata takie cuda to szczyt... marzeń, nie możliwości ;)
Prześlij komentarz