sobota, 25 grudnia 2010

za oknem

wygięte w łuk cielsko
zza parapetu skrobie łapą o szybę
samotne myśli
rozgrzane przy piecu kaflowym
najsamotniejsze z samotnych
bo przecież...
mandarynki z łoskotem turlają się po podłodze
psy śpią snem cichym spokojnym
i ciągle niedosyt
i ciągle niedosyt

usłyszałam dziś, że to jeszcze trochę poboli
a później przejdzie
a mnie to już przecież nie boli
ale nie chcę niczego w zastępstwo
nie chcę żadnego zastępstwa
już mnie to nie przeraża
mądre oczy poprowadziły przed siebie
i jestem tu
nie najszczęśliwsza, ale zdecydowanie nie nieszczęśliwa
szeptem przypominając sobie
że to dobry czas i dobre miejsce
nawet gdy to cielsko na parapecie
spogląda żarzącymi ślepiami
wgłąb
nawet gdy łapą skrobie z tym dźwiękiem okrutnym
nawet gdy do pokoju wskoczy

na ekranie Wołodyjowski i jego wąsiki
pamiętam pierwsze wczytanie
pierwsze z kilkunastu
z zapartym tchem, gdy dziecko połowy słownictwa nie znało

gdzieś niżej śmiech i radość

świeca gaśnie
ostatnia kropelka wina

kolejne rozdziały do zapisania
może i na to się odważę?

5 komentarzy:

Porcelanowa pisze...

Czy to jest czas na smutki? Trzeba mieć nadzieję i wiarę, bo one pomagają zmieniać wszystko na lepsze... wszystkiego najlepszego z okazji Świąt :)

Malutka... pisze...

Porcelanowa, ja nie umiem przerobić Bożego Narodzenia na wesołe. Prędzej czy później przysiadają w głowie omszałe: tęsknota i samotność... Ale to też nie święto smutku, raczej wyczekiwania...

złośliwa zołza pisze...

Oj Malutka, niech już będą te łyżwy i kawa...

Kama pisze...

Kochanie, skąd ten smutny nastrój? Za czym tak tęsknisz? Skąd ta samotność w święta?

Malutka... pisze...

Soy niech, niech :)

Kama, bo ja chyba wybitnie tęsknię do tandemu, który... I do tego, by wszystko mogło być wreszcie po mojemu ;) Buśkiiiiii