poniedziałek, 29 czerwca 2009

Sprawy mają się tak.

Po pierwsze nadal mnie boli cała głowa, ze szczególnym uwzględnieniem jej quasimodowej prawicy w obszarze: szczęka dolna - ucho (hmmm środkowe?) - skroń. Czyli - jest źle i nieciekawie. Smaczku sprawie nadaje fakt, że przesiedziałam dziś 40 minut prawie zwijając się z bólu pod wentylatorem w banku i myślałam, że im tam odjadę. Ale: do dentysty jeszcze nie idę, nie mogę w tym tygodniu, naprawdę... Ehhh

Dalej: załatwiłam sobie z banku takie podstępne cudo, które się zowie: limit kredytowy i do tego jeszcze kartę kredytową - i choć On próbuje mnie cywilizować ekonomicznie - to w momencie, gdy już mi te dwie rzeczy potrzebne nie będą - zrzeknę się ich, mam nadzieję, że uda mi się to do października. Nie lubię pożyczek, ale życie nie kieruje się moim: "bolubiem" czy "bochcem". No więc odsiedziałam swoje przy stoliku, pani zajęła się mną nader czule, ale zrobiła mi sieczkę w głowie... Ja jakaś niedorozwinięta jestem w tych kwestiach i On ma teraz używane przez to, ale zamiast się ze mnie nabijać - woli się kłócić, bo "nie lubię ludzi, którzy gadają głupoty", a ja tylko powtarzam, co pani w banku mówiła... Klęska.

Poza tym - jutro ważny egzamin: uczyłam się... tak naprawdę 1 dzień... Koniec świata. Ale wiem jedno: na 10 zdających 1 osoba wychodzi z pozytywem, więc jakby co - nie będę sama. (On ma pretensje, że przez Niego się nie uczę, ale to nieprawda - mnie naprawdę boli głowa, że nic nie wchodzi - a studencki masochizm nie jest w moim stylu). I tak załatwiłam dużo spraw z tym czymś w czaszce...

11 mój brat ma osiemnastkę... strach się bać. ciekawe czy On wreszcie ulegnie i przyjedzie? no tak, zawsze są jakieś wykręty...

Za oknem burza. Pokój przesiąkł zapachem deszczu, który już od kilku dni przywodzi mi na myśl tylko jedno - morze... Tak cudnie poczuć na skórze uderzenia kropli wody... Robi sie rześko i świerzo. Przed chwilą było jeszcze tak duszna, a teraz koi miarowe uderzanie wody... A my idziemy kupić coś na obiad. W tej ulewie, w tej burzy... A co? - raz się żyje!!!

tylko, żeby buśka mocniej nie bolała...

Ps. Ja wiem, skąd we mnie ta wiara... B.

Brak komentarzy: