czwartek, 4 czerwca 2009

Miewam się dobrze :)

Jestem odrobiną rozemocjonowana. Byłam na spotkaniu w sprawie pracy, ba, właściwie było to bardziej szkolenie wstępne. I jestem zachwycona - branża właśnie w moim guście: zdrowotno- kosmetyczna. Jak już bym chciała w to wejść! Cud, miód, malina! No ale... muszę poczekać

Pogoda jest już lepsza: znaczy ciśnienie mi służy. Wczoraj czułam się bardziej rześko, dziś się to utrzymuje. A wcześniejsze przepadane dni były męczące i wyczerpujące. Właściwie senne i za długie. Jakoś tak nie mogłam się pozbierać i wszystko przez to szło mi opornie: nauka, praca... Jeszcze ten Jego wyjazd, rozłąka na miesiąc... Dobrze, że za oknem już ładnie i wietrznie :)

Na uczelni walka. Pierwszy etap: polowanie na wpisy, mam już prawie wszystkie mi potrzebne, ale jeszcze dużo nauki mi pozostało... I bój z wykładowcami fakultetów, którym się zdaje, że teraz, w sesji jedyną pasją mojego życia jest pisanie prac dla nich... Jakby egzaminy nie majaczyły dumnie gdzieś w tle...

Wyszukane w sieci :)


Poza tym - chcę spać. Poza tym - chcę już samotnego weekendu w akademiku, tylko, żeby się uczyć i pracować... Ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh :D :D :D :D :D

Brak komentarzy: