poniedziałek, 15 marca 2010

Tytuł: "bez tytułu"

Po wieczorze długim i męczącym nadeszła wyczekiwana noc ze snami dziwnymi, niedefiniowalnymi: dzisiaj ja i niedźwiedź, pakujący swoje cielsko na czubki sosen, szliśmy do Pierwszej Komunii Świętej - czysta abstrakcja zakończona porwaniem księdza proboszcza niezmojejparafii. Fajna baza: las, dom, kościół drewniany.

Ranek... Przywitał wczesną porą, jeszcze przed budzikiem, ale poleniuchowaliśmy aż do 9 :) Pojechaliśmy na uczelnię do Niego na wydział. W drodze powrotnej spotkaliśmy Michaśka i jego kuzynkę. W pokoju była już Aneszka.
Mam dobry dzień, po prostu.
Za oknem słonko grzeje i blaskiem rozpromienia szary widok brudnych kamienic. Leci muzyka, której nie potrafię zdefiniować.

Zjedliśmy już obiad, wraz z Aneszką - wspólnymi silami wypichcone schabowe z ziemniakami i mizerią. Pycha :)

A teraz: napawam się leniwie Nim, śpiącym naprzeciwko, herbatą odchudzającą i spokojem wewnętrznym. nie ma dziś we mnie burz i rozterek. Jest tylko mała, niczego nieświadoma dziewczynka, do której nawet krzesło się śmieje. I dziewczynka zrobiła sobie dwa kucyki, szukając kolorów i szczęścia najbliżej gdzie można - tutaj.

Dziwne. Jedna noc i taka zmiana nastroju ;)
To może ja już skończę pisać, żeby nie zapeszyć...?


W głowie jeszcze słyszę:

6 komentarzy:

akemi pisze...

Ładnie. Po prostu ładnie:-)

Malutka... pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Malutka... pisze...

Wiem :) Zieloooono mi :)

Ps. A w poprzednim komencie strzeliłam takiego byka, że aż wstyd - do kasacji się nadał :)

abnegat.ltd pisze...

Hustawka, hustawka, zycie jak zabawka, z dolu do gory a czasem na skos ;)

Malutka... pisze...

A może to wiosna Abi?

Malutka... pisze...

Albo ja tego grzyba zacznę szukać? :D