Gwiżdżę na cały świat, z zaangażowaniem, w melodie starych piosenek żołnierskich, a co, nie można? Wszak gwizdać też każdy może, a tak się składa, że ja dość głośno i dźwięcznie potrafię, więc dziś dzień był przegwizdany ;)
Prosiaki już na świecie. Było w miarę szybko i bez komplikacji. :)
Teraz piszę o Iwaszkiewiczu.
W domu gość. W pokoju Konradek. A internet w miarę się mnie słucha.
Tyle na teraz, na więcej nie mam czasu. Odezwę się, jak już do Poznania wrócę.
Pozdrawiam ciepło
2 komentarze:
Dobrze, że dodatnie temperatury nadeszły, bo inaczej usta by Ci popękały od tych gwizdów :)
Napisz, co konkretnie gwiżdżesz, a chętnie zawtóruję, na przykład przy refrenie ...
Pozdrawiam
Gwizdy w rytm "Legionów","Wojenki" i takich tam przyśpiewek, które mi tata nucił, jak byłam faktycznie Malutka :)
Usta bezpieczne - bo ciepło pieców kaflowych = temperatury jak w tropikach... (Krótki rękawek, spodenki i japonki - no prawie).
A co do temperatur na plusie - roztopy mamy na poważnie - wszystko płynie wielkimi strumieniami - nie da rady przejść spokojnie przez ulicę, taki prąd... Kaloszki, kaloszki, kaloszki...
Prześlij komentarz